
Pięć lat moich starań podczas studiów, nauka, pisanie i obrona pracy magisterskiej zostały ukoronowane przez kupno nowego biustonosza. Właśnie taki sposób na nagrodzenie moich starań i wysiłku naukowego wymyśliła Sis.
Okazja do zrealizowania obietnicy nadarzyła się w lutym tego roku. Wraz z Margaret wybrałyśmy się do Sis na urodziny i przy okazji pozwiedzałyśmy trochę południowych (jakże pięknych) zakątków naszego kraju. W pamiętną sobotę wsiadłyśmy najpierw w autobus, następnie tramwaj i… musiałyśmy trochę zawrócić, by w końcu dotrzeć do celu.
Sklep nie wydawał się ani duży ani taki biuściarsko-profesjonalny z zewnątrz. W środku natomiast okazał się bardzo przyjemny dla oka. Ustałam z boku próbując ocenić ile taki stanik może kosztować. Przeceny o 50 złotych robiły wrażenie. Zaczęłam się nawet zastanawiać czy siostra jest pewna wydania takiej sumy tylko po to, by mój biust wyglądał lepiej.
Minęło parę minut i przesympatyczna Pani ekspedientka zaprosiła mnie do przymierzalni, kazała rozebrać się do pasa i zaczekać. Trochę się zszokowałam, gdyż nie przywykłam do rozbierania się przed ludźmi nawet do pasa. Gnana ciekawością, co też takiego może się stać po założeniu profesjonalnie dobranego biustonosza w końcu się przemogłam. Miła Pani zmierzyła mnie w dwóch lub trzech miejscach i przyniosła stanik. Zawsze nosiłam miseczkę C a ona mi podaje E!!! Czysty absurd, pomyślałam. Ale skoro moja Sis czuwała bym tylko nie wybiegła ze sklepu i surowym okiem patrzyła na moje poczynania to biustonosz założyłam. Oczywiście według ściśle podanych instrukcji. Najpierw zapinamy stanik (na pierwszą zaczepkę), później pochylamy się do przodu, odchylamy jedną ręką fiszbinę a drugą wygarniamy pierś z pleców (albo jak to Karo powiedziała spod pach). Wygarnęłam co trzeba, ustałam przy lustrze i dostrzegłam to, czego moje oczy wcześniej nie widziały. WOW! Mam biust!!! A gdy piersi się podniosą i znajdą na właściwym miejscu to automatycznie widać talię. I to jaką! Trochę zdumiona, trochę zszokowana wyszłam ze sklepu z super biustonoszem i poleceniem, by kilkanaście razy dziennie „wygarniać” piersi do miseczki. Tak też postępuję, gdy tylko mam sposobność, by w końcu wróciły na swoje miejsce. Biustonosz okazał się na tyle komfortowy, że praktycznie go nie czuję. Co prawda trzeba liczyć się z tym, że przez pierwsze dni trochę ciśnie, ale warto znieść ten minimalny dyskomfort. Również i moje towarzyszki wyszły ze sklepu bardzo zadowolone. Sis z miseczką F a Meg z D (pierwotnie B).
Brafitting polecam każdej kobiecie. Okazuje się, że „tylko stanik” ma bardzo duży wpływ na wygląd i postawę ciała. Odciąża również kręgosłup, wymusza prostą postawę. Meg stwierdziła, że to lepsze niż pajączekJ. Znikają te boczne „bułeczki”, plecy są wygładzone. Przede wszystkim jednak poprawia nastrój i pozwala dumnie prężyć pierś do przodu :D. Także zachęcam do kupna, zwłaszcza, że można trafić na fajne okazje, również cenoweJ. Przede wszystkim jednak należy pamiętać, by wygarniać, wygarniać i jeszcze kilkanaście razy wygarniać J.
Pozdrawiam
Lila Róż