
Byłam na kolacji w domu znajomego. Towarzystwo, które zostało zaproszone znało się między sobą. Gospodyni poprosiła
jedną z kobiet o powstanie. "Nancy zrzuciła 10 kilo, czy to nie wspaniale?!" Nancy wstała rumieniąc się, reszta
towarzystwa zaczęła bić brawo. Byłam zaszokowana.
Nikt nie klaskał z powodu sukcesu jaki Nancy odniosła nie tak dawno wystawiając swoje obrazy z prestiżowej
galerii .To iż pozbyła się części swojego ciała wszystkim w tym pokoju przysłoniło jej rzeczywisty sukces. Dynamiczna
kariera, sukces zawodowy i artystyczny, tworzenie nowych rzeczy dających radość innym , wszystko to jest niczym w
porównaniu z triumfem założenia sukienki w rozmiarze 38 !
Kiedy byłam mała moja mama dawała mi różne rady i przykazy. Niektóre z nich uważałam za głupie, niektóre były
oczywiste, ale kilka z nich są dla mnie nadal wskazówkami w obecnym , dorosłym już życiu. Matka powtarzała mi, że
nie powinnam nigdy komentować czyjegoś ciała. Jest to sprawa zbyt intymna, aby o tym mówić. Jednakże te wskazówki
straciły swoją aktualność w dzisiejszym świecie. Mam przyjaciółkę, która zawsze wita się takimi oto słowami : "
Cześć! Czy ty schudłaś?!" To jest zwykłe powitanie znajomej osoby. Pamiętam także sytuację, kiedy wraz z mężem
spotkaliśmy naszego dawnego znajomego. Przywitał męża słowami : " Spotkaliśmy się wtedy na obozie, prawda? Ale ty
chyba nieco przytyłeś od tamtego czasu? "
Stawiam znak równości pomiędzy komplementem i celową zniewagą i nie potrafię sobie wyobrazić przywitania kogoś
słowami : " O mój Boże, czyż ty nie masz długiego nosa?!" lub też " Hej! Pamiętam cię jak miałaś 15 lat! A teraz
widzę, że urosły ci piersi!" lub też " O! Dzisiaj nie masz pryszczy!" Mimo to, komentarze odnośnie naszej wagi stały
się powszechnym sposobem zagadywania w naszych socjologicznych rozgrywkach.
Czasem wydaje mi się, że ludzie oszaleli. Oglądając wiadomości w telewizji z grupą znajomych z pracy, pamiętam
komentarz jednej z kobiet, który wygłosiła na temat polityka mówiącego o potrzebie rozbrojenia krajów arabskich : "
Znów zeszczuplał, widzicie? Może on jest na coś chory? "
Opakowanie stało się dla nas o wiele bardziej istotne i zwracającego uwagę niż jego zawartość. Kobiety dzisiaj są
głównie oceniane za to jak dobrze potrafią imitować wygląd 16sto latki. Mówi się, że macierzyństwo jest czymś za co
powinno się podziwiać i szanować kobietę, a jednak na ciele kobiety jakakolwiek oznaka posiadania dzieci jest karana
krytyką. Kiedyś uczestniczyłam w prelekcji znanej działaczki na rzecz dzieci. Kobieta ta publikuje książki i
aktywnie działa w fundacji na rzecz molestowanych dzieci w całych Stanach jednocześnie będąc matką trójki swoich
własnych maluchów. Jedna z słuchaczek skomentowała jej wypowiedź następująco : " Widzę ją pierwszy raz. Nigdy bym
nie podejrzewała, że ma 20 kilogramów nadwagi!"
Ciała, a zwłaszcza ciała kobiet stały się własnością publiczną. Uważa się, że powinny być tak zadbane i piękne jak
trawnik pod pomnikiem Waszyngtona. Nigdy nie słyszałam, żeby tak często komentowano niemoralne czyny, popełnione
przez kobiety. Nieczęsto ludzie mówią o tym, że któraś z kobiet zabrała innej męża, oddała do adopcji swoje dzieci
czy podłożyła przysłowiową świnię koleżance z pracy. Natomiast na każdym wręcz kroku słyszy się rozmowy, na temat
pani X, która się roztyła. Niechęć wobec przestępstw i niemoralności, którą kiedyś przejawiali ludzie została w
obecnych czasach przelana na niechęć do grubasów.
Zachowujemy się tak, jakby waga każdej osoby była pod jej absolutną kontrolą, chociaż nasze własne i osobiste
doświadczenia dowodzą zupełnie czegoś innego.
Efekt jojo został udowodniony naukowo, jak również to, iż nasze ciała poddawane dietom będą bronić się wszystkim
siłami i dążyć do ponownego odłożenia zapasów. Dziwne jest także to, że pomimo naszej obsesji związanej z wagą nie
zwracamy szczególnej uwagi na wszelkie o niej komentarze. Jesteśmy do nich po prostu przyzwyczajeni na tyle, że nie
wydają się nam one niczym nie na miejscu. Czujemy się absolutnie wolni i bezkarni w komentowaniu wszelkich widocznych
aspektów wyglądu innych ludzi.
Kobiety mówią do swoich koleżanek " Dlaczego nie ufarbujesz włosów? " Zaangażowałyśmy się w pomaganiu sobie nawzajem
aby sprostać kanonowi piękna i dopasowaniu się do niego. Dbamy o to, aby nasze znajome nie odbiegały od tego ideału
zbytnio, dając im dobre rady. Nierzadko ten ideał piękna jest po prostu niemożliwy do osiągnięcia przez kobietę po
40, która być może nie ma wystarczającej ilości pieniędzy lub czasu. Ciągłe poprawianie, upiększanie, walczenie z
owłosieniem, operacje plastyczne....Przypuszczam, że prościej i taniej byłoby usprawniać androida instalując mu raz
w miesiącu aktualizacje oprogramowania. Czy naprawdę kobiecość sprowadza się tylko do tego?
Prawdopodobnie, gdyby udało nam się pokochać siebie w naszym niedoskonałych ciałach, nie czulibyśmy takiej potrzeby
akceptacji innych i nudziłoby nas analizowanie wyglądu innych osób. Bylibyśmy milsi dla innych żyjąc w pokoju ze samą
sobą. Karzemy siebie nawzajem za cechy, które w rzeczywistości w ogóle nie stanowią o naszej wartości.
Czy gdyby nasza przyjaciółka schudła, byłaby lepsza przyjaciółką? Czy spotykając się z nią wtedy na kawie miałybyśmy
więcej tematów? Czy nasza żona, dziewczyna byłaby bardziej inteligentna gdyby schudła? Czy szybciej wiozłaby cię do
lekarza, gdy złamiesz sobie rękę? Czy odebrałaby dzieci z przedszkola? Czy doradziłaby nam w sprawie kredytu lepiej?
Gdyby była szczuplejsza?
Co mam odpowiadać, jeśli wśród moich znajomych, którzy obdarzają mnie komentarzami na temat mojej wagi ( czasami
wydaje im się, że są wobec mnie tylko życzliwi ) chcę zakończyć ten zbiorowy obłęd?
Tak jak niektórzy praktykują samoobronę fizyczną ( karate, aikido ) proponuję, abyś zaczęła trenować także
samoobronę słowną. Zamiast pluć sobie w brodę po fakcie, że mogłam przecież odpowiedzieć mu wtedy tak lub tak,
zacznij sobie ćwiczyć już teraz, aby nikt cię nie zaskoczył. Proponuję zaangażować w to dobrą przyjaciółkę, która
będzie pełnić rolę atakującego. Pamiętaj, że słowa mają wielką moc - stanowią o tym jak nas postrzegają i jak
jesteśmy oceniani. Ucząc innych, że waga ciała nie jest sprawą życia i śmierci dodajesz pewności siebie także sobie
samej - sprawdź to!
Oto kilka możliwych ripost słownych i możliwe odpowiedzi :)
" Czy mi się zdaje, czy schudłaś?"
-Mam nadzieję, że nie.
-Tak, przypadkowo tak, ale zwykle waga wracała, więc mam nadzieję, że niedługo wszystko będzie na swoim miejscu
-To zabawne! Jak sprawdzałam ostatni raz wszystkie moje kilogramy jeszcze były na miejscu!
-Nie, ale jeśli pytając o to miałaś na myśli, że dobrze wyglądam, to dziękuję. Następnym razem możesz to powiedzieć
wprost!
" Czy to mnie nie pogrubia?"
-Pytasz o to, czy wyglądasz w tym dobrze, tak?
-Oczywiście, że tak! Rubens byłby zachwycony!
-Dlaczego nikt nigdy nie zapyta mnie wprost, czy ciuch dodaje mu inteligencji?!
-Wyglądasz tak pięknie, że kto by tam zwracał uwagę na wagę!
"Ostatnio udało mi się zrzucić X kilogramów!"
-Przykro mi, chciałabym abyś zamiast tego była w stanie siebie polubić
-To co robisz ze swoim ciałem jest twoją prywatną sprawą
-Wrócę, kiedy konwersacja osiągnie nieco wyższy poziom
-Nie rozmawiam o dietach!
-A czy udało ci się ostatnio zrobić coś dobrego?
Ty chyba schudłaś, moja droga?!
tekst autorstwa Marge Piercy ( Image Task Force )