
Kathryn Szrodecki ma 41 lat, nosi rozmiar 52 i od 16 lat jest trenerką fitnessu. - Moja specjalność? Zajęcia dostosowane do możliwości osób z nadwagą. Mam mnóstwo chętnych, ale wcześniej wiele razy zdarzało się, że kiedy szukałam pracy, właściciele klubów na mój widok pokładali się ze śmiechu - opowiada.
Ćwiczenia, które Kathryn prowadzi w klubie "Drill Hall" w centrum Londynu, nie są jednak nastawione na odchudzanie. - Chodzi raczej o to, by kobieta w moim rozmiarze mogła swobodnie podbiec do autobusu czy pograć z dzieckiem w piłkę - przekonuje Szrodecki. Działa w ruchu na rzecz osób z nadwagą, Size Acceptance Movement, który kilka miesięcy temu zorganizował demonstrację pod siedzibą mera Londynu. Po co? By zwrócić uwagę polityków na konieczność prawnej ochrony dyskryminowanych z powodu wagi.
"Fattism" (od ang. fat - gruby) jest według działaczy SAM zjawiskiem powszechnym w Wielkiej Brytanii. - Zostałam pobita, rzucono mi piwem w twarz, zaatakowano w pociągu - opowiadała reporterowi BBC inna działaczka ruchu, Marsha Coupe. - Usłyszałam: "Z drogi, grubasie! Blokujesz drogę normalnym pasażerom!".
Więcej przykładów? Proszę bardzo. Portal randkowy beautifulpeople.com wykluczył ostatnio ze swojego grona pięć tysięcy członków po tym, jak najnowsze zdjęcia w ich profilach pokazały, że utyli. Regulamin pozwala "wygłosować" tych, którzy zdaniem większości nie spełniają wymagań atrakcyjności. W czołówce wyrzuconych znaleźli się Amerykanie, Brytyjczycy i Kanadyjczycy. - Żałujemy straty każdego członka, ale nasi klienci wymagają utrzymania najwyższych standardów piękna - powiedział w BBC założyciel strony Robert Hintze.
Większość brytyjskich pracodawców postawionych przed wyborem zatrudnienia na to samo stanowisko dwóch osób o takich samych kwalifikacjach i doświadczeniu wybrałoby tę szczuplejszą - pokazała sonda przeprowadzona przez magazyn "Personnel Today". Otyli wolniej awansują, częściej są zwalniani z pracy, a nierzadko stają się kozłami ofiarnymi wśród współpracowników.
Dlatego zrzeszeni w Size Acceptance Movement chcieliby, aby Wielka Brytania poszła w ślady amerykańskiego San Francisco czy stanu Michigan. Tam dyskryminacja otyłych jest zakazana na równi z rasową, wiekową lub z powodu płci.
Coraz większą popularność na Wyspach zyskuje też ruch Health at Every Size (Zdrowie w każdym rozmiarze), który promuje zdrowy styl życia niezależnie od wagi i walczy z powszechnym w mediach "idealnym obrazem kobiecego ciała". Według pryncypiów HAES, a także innej międzynarodowej organizacji broniącej praw otyłych, Association for Size Diversity & Health (Stowarzyszenie na rzecz Zdrowia i Różnorodności Rozmiarów), każdy człowiek, niezależnie od tego, ile waży, ma prawo do szacunku.
Nikt nie namawia tu do objadania się i prowadzenia siedzącego trybu życia. Przeciwnie. HAES zachęca do rozsądnego, wartościowego odżywiania i dbania o ciało. Walczy jednak z powszechną w służbie zdrowia presją na otyłych, aby ci schudli. - Lekarze dobrze wiedzą, że 95 proc. diet nie przynosi długotrwałych rezultatów - argumentują aktywiści. Nieustanne odchudzanie się wpędza zaś w cykl głodówek i ponownego przybierania na wadze, czyli efekt jo-jo, który jest katastrofalny dla zdrowia. Fizycznego - bo prowadzi do jeszcze wolniejszego metabolizmu. I psychicznego - z powodu obniżonego poczucia własnej wartości, które może skutkować depresją czy zaburzeniami odżywiania, m.in. bulimią.
"Powszechne przekonanie? Grubas jest sam sobie winny, bo nie ma silnej woli. Jakby ją miał, toby schudł. Ile razy próbował i mu się nie udało, nie ma znaczenia. Że diety zrujnowały mu zdrowie? Że nienawidzi swojego ciała, bo ciągle mu się mówi, że powinien je nienawidzić? Jeśli się tłumaczy, to znaczy, że szuka usprawiedliwień" - pisze w książce A Matter of Fat angielska pisarka Sherry Ashworth.
Według działaczy HAES waga to taka samą cecha jak kolor oczu czy kształt nosa. Zakładanie z góry, że ludzie otyli prowadzą niezdrowy tryb życia, jest obraźliwe i upokarzające. Tym bardziej że przyczyn otyłości naliczono kilkadziesiąt, a jedną z nich są np. uwarunkowania genetyczne. - To jasne, że złe odżywianie połączone z brakiem aktywności fizycznej prowadzi do chorób. Ale dzieje się tak nie tylko u ludzi z nadwagą - zwraca uwagę na swoim blogu Fat Science dr Miriam Gordon, działaczka HAES. - Każdy może wprowadzić w swoim życiu zmiany, które poprawią jego zdrowie. Powinniśmy skupić się na edukowaniu ludzi, jak to zrobić.
Jeżeli nawet działacze ruchów na rzecz otyłych postawią na swoim i fattism zostanie w Wielkiej Brytanii zakazany, ich misja tu się nie skończy. Percepcja społeczna otyłych nie zmieni się tylko dlatego, że w kodeksie pojawi się nowy zapis. Zagłuszani przez konserwatywne środowiska medyczne i wart miliardy dolarów przemysł dietetyczny potrzebują sojusznika. Mogłyby nim być media, które wini się za powszechny w zachodnich społeczeństwach kult chudości, oceniają eksperci.
Wyjątki? Reklamy Dove pod hasłem "Prawdziwe piękno", w których wystąpiły kobiety o różnych sylwetkach. Dżinsy Chic fi rmy Henry I. Siegel promowane hasłem "liczy się to, co sama czujesz". Kanadyjska reklama płatków śniadaniowych Kellogg's, w której wystąpiła nienaturalnie chuda modelka i slogan pod zdjęciem: "Jeśli to jest piękno, to patrzący ma coś nie w porządku z oczami".
Ale za najgłośniejszą jak dotąd kampanię, która miała na celu zwrócić uwagę na problem nierealistycznego ideału kobiecego ciała, uchodzi akcja fi rmy kosmetycznej The Body Shop z końca lat 90. Jej bohaterka, rudowłosa lalka o imieniu Ruby, przypominała Barbie, gdyby nie jej rubensowskie kształty. Pełne uda, pokaźna fałda na brzuchu, duży biust. Można było ją kupić w każdym sklepie tej marki. Pozująca w seksownych pozach na aksamitnych sofach zabawka ilustrowała hasło: "Trzy miliardy kobiet nie wygląda tak jak top modelki. Ich jest tylko osiem".
Niestety, dziś wciąż trzeba o tym przypominać. Robi to m.in. piosenkarka grupy Gossip, Beth Ditto, okrzyknięta w zeszłym roku ikoną seksownej otyłości. Firmuje kolekcję ubrań dla sieci sklepów Evans.
Na Londyńskim Tygodniu Mody projektant Mark Fast zatrudnił do swojego pokazu trzy modelki w rozmiarach 40 i 42, jakie nosi większość kobiet. Zaraz potem w mediach pojawiły się wywiady z najbardziej znanymi modelkami XL, Brytyjką Tarą Lynn i Amerykanką Crystal Renn, a autobiografi a tej ostatniej znalazła się na listach bestsellerów. Alexandra Shulman, redaktor naczelna brytyjskiego "Vogue'a", zaapelowała niedawno do projektantów, by przestali produkować swoje kolekcje tylko w XS i S. W takie ubrania mieszczą się bowiem wyłącznie modelki, które muszą być "pogrubiane" przez grafików, bo ich chudość jest nieestetyczna.
I coś chyba drgnęło, bo miesięcznik mody "V Magazine" zaczął ten rok od numeru poświęconego rozmiarom - tym powyżej 36-38. Sesja z krągłymi modelkami w strojach od słynnych projektantów wzbudziła sensację, jeszcze zanim magazyn trafi ł do kiosków. Być może ten rok rzeczywiście będzie rokiem tolerancji dla tego, co większe?
Zuzanna O'Brien