Reklama #6 wygodnie

obrazek
Reklama # BBW

Czy uważasz że duże kobiety mogą być seksowne?
Reklama #1 WOLNE
Reklama #2 diores
Reklama #3 STYLISTKA

 

 

 

 

Reklama #4 google ad sens k.cz

 

Reklama #9 google ad sense k.cz

 

Piękno i szczęście nie ma rozmiaru !

 

Wbrew pozorom ten tekst nie jest tylko o grubych kobietach... ten tekst jest o większości z nas - o nas, które po spojrzeniu w lustro widzą najpierw to, co jest nie takie, jak trzeba, gorsze, brzydsze, słabsze.


 

Projekt Big Beautiful Women (BBW) prowadzi nas przez proces akceptacji siebie, swojego wyglądu i szukania w sobie siły, pozytywnych energii, które pozwalają uporać się z codziennością, ludzką głupotą i niedelikatnością, ze schematycznymi oczekiwaniami co do tego, gdzie jest granica normalności i piękna.


Projekt trwa od trzech miesięcy. Skończył się już etap rekrutacji uczestniczek, zaczynają pierwsze sesje zdjęciowe. Uczestniczkami projektu są zwykłe kobiety, które nigdy wcześniej nie miały okazji stać przed fleszami, w profesjonalnym studiu fotograficznym, ubrane i umalowane przez zawodowe wizażystki i stylistki. Część z nich odczuwa ogromną tremę i dla nich zgłoszenie się do projektu było aktem odwagi, impulsem, który ma prowadzić do upragnionej zmiany - do akceptacji siebie. Ale są i takie kobiety, które proces metamorfozy mają już sobą: akceptują siebie, swoje ciała i dzięki temu mają mnóstwo energii do działania. Dla nich sesja zdjęciowa ma być przysłowiową wisienką na torcie - potwierdzeniem "nowej siebie", odrzucającej nieprzychylne spojrzenia innych i przekonanej o swojej wartości, potencjale i pięknie. Jedynym warunkiem uczestnictwa w projekcie był odpowiedni rozmiar, co najmniej XL.
 

Projekt jest koordynowany przez dwie kobiety: Urszulę Lolę, białostoczankę, społeczną działaczkę, która sama przeszła przez podobną sesję zdjęciową w wieku 19 lat i dzięki niej znalazła drogę do samoakceptacji, oraz Agnieszkę Czerwińską - pierwszą profesjonalną modelkę "size plus" w Polsce. Obie panie założyły sobie dwa równoważne cele do realizacji poprzez działania w ramach projektu. Pierwszy z nich wiąże się ze sprzeciwem wobec stereotypu grubej kobiety. Są one bowiem postrzegane nie tylko jako brzydkie, ale również jako leniwe, głupie, niechlujne i generalnie nieradzące sobie w życiu. Wystarczy popatrzeć na wszędobylskie, zwłaszcza teraz przed wiosną, reklamy środków odchudzających, w których kobiety "przed" są nieatrakcyjne, smutne i niechlujnie ubrane, a "po" uśmiechnięte, ze starannym makijażem i błyskiem w oku. Drugi cel dotyczy samoakceptacji, potwierdzenia sobie i innym, że noszony rozmiar ubrań nie powinien ograniczać rozwoju osobistego. Jak stwierdziła w naszej rozmowie Urszula Lola: - Kobieta powinna czuć się szczęśliwa już teraz, a nie czekać ze szczęściem do momentu, aż schudnie.



Ideał wciąż nieosiągalny


- Odkąd sięgam pamięcią, zawsze byłam większa od innych, już jako mała dziewczynka nienawidziłam swojego ciała, brzydziłam się nim, marzyłam, że w cudowny sposób odmieni się, że stanę się śliczną, zgrabną Madzią, która zasłuży na akceptację rodziców. Otoczenie bardzo dobitnie informowało mnie o tym, że jestem śmieszna, wstrętna i powinnam się wstydzić. Wstydziłam się więc z całych sił, aż stałam się niewidzialna i niema - Magda Gierczak*. 



Ciało dla kobiety jest niezwykle ważne. Kobiecość bowiem w naszej kulturze tradycyjnie jest bardzo ściśle związana z cielesnością. Jak pisze Ellyn Kaschack w "Nowej psychologii kobiety": wygląd nie jest tylko cechą kobiety, ona tak naprawdę jest cała swoim wyglądem. Ciało kobiety nie jest jednak jej wyłączną własnością. Od wielu wieków o władzę nad kobiecym ciałem walczą inni: rodzice, mężczyźni, a współcześnie cała kultura popularna, z jej kultem szczupłego i młodego ciała. Jak pisze jeden z polskich socjologów Zbyszko Melosik: "Obraz, który widzimy w lustrze, ma być odbiciem obrazów ciała pokazywanych w mediach i reklamach". Każda kobieta, a kobieta o wymiarze XL zwłaszcza, musi poradzić sobie z tą wielością oczekiwań wobec jej wyglądu. Stąd tak wiele czasu poświęcamy na udoskonalanie naszego ciała, jego zmienianie, ozdabianie. A ideał pięknego i szczupłego ciała i tak wydaje nam się wciąż nieosiągalny. Kiedy oczekiwania innych wobec naszego wyglądu są niespełnione, a my nie mamy alternatywnego pomysłu na siebie, prowadzi nas to do psychologicznego odłączenia od naszego ciała. Staje się ono czymś obcym, co należy ujarzmić i podporządkować własnej woli, co należy codziennie dyscyplinować niekończącymi się cud-dietami, wyciskaniem potu na siłowni i ciągłym wchodzeniem na wagę. Jak pisze na swoim blogu jedna z koordynatorek projektu Agnieszka Czerwińska: "Presja opinii społecznej, kanonów narzuconych przez świat mody, media, powodowała, że zamiast cieszyć się życiem, cieszyłyśmy się, kiedy wskazówka na wadze drgnęła choćby o jeden kilogram w dół. Tak mijały lata, odliczane w ilości diet i dodatkowych kilogramach wywołanych przez efekt jo-jo". Poczucie akceptacji i zwykłego szczęścia nie zawsze jednak przesuwa się wraz ze wskazówką na wadze. Widać to w wielu wypowiedziach uczestniczek projektu: można bowiem schudnąć, ale wciąż widzieć w sobie nieatrakcyjną, grubą kobietę. A często zdarza się tak, że otoczenie wciąż oczekuje jeszcze szczuplejszej sylwetki.


Najważniejsze: akceptacja


- Odchudzałam się i tyłam wiele razy. Teraz jestem „w drodze” akceptacji tego, jak wyglądam, a jak nie będę nigdy wyglądała - Monika Czapla. 


Dla mnie najważniejszym słowem w projekcie Big Beatiful Women jest akceptacja. Sesje fotograficzne, pokazujące piękno tych kobiet, są dla nich formą wejścia w proces metamorfozy, spojrzenia na siebie z dystansem i zaakceptowania siebie takimi, jakie są. Nie oznacza to propagowania otyłości. W projekcie podkreśla się wagę zdrowego stylu życia i dbania o swoje zdrowie. Zwraca się również uwagę na różne rodzaje otyłości. Nie zawsze bowiem wynika ona z niezdrowego stylu życia i złych nawyków żywieniowych. Jedną z przyczyn otyłości są predyspozycje genetyczne: w takiej sytuacji można odchudzać się latami bez większych rezultatów.


Każda z nas żyje w otoczeniu ludzi, którzy są dla nas lustrem społecznym, ważnym źródłem wiedzy na temat siebie, naszej tożsamości. Kobietom o wymiarach XL nie zawsze to otoczenie sprzyja. Część uczestniczek na stronach projektu pisze o swoich traumatycznych doświadczeniach związanych z oceną ich przez bliższe i dalsze środowisko. W opowieściach tych charakterystyczne jest, że gruba kobieta jest widziana przede wszystkim przez pryzmat swojej tuszy. Socjologowie nazywają ten proces etykietowaniem: jedna z cech (w danym środowisku oceniana negatywnie i powiązane ze stereotypem) przesłania w czasie kontaktów międzyludzkich inne cechy, które mogą być bardzo atrakcyjne, zaprzeczające stereotypowi. Jeśli otyła kobieta wciąż spotyka się ze złośliwymi uwagami i postrzeganiem siebie jako nieatrakcyjnej i leniwej kobiety, to w końcu może ulec tej ocenie i w nią uwierzyć. Wyobrażenia otoczenia na nasz temat mogą nam naprawdę "podciąć skrzydła". Zdjęcia uczestniczek projektu są więc również ważnym sygnałem dla innych, tych szczuplejszych: nie oceniajcie nas zbyt szybko, grube kobiety są pełne życia, aktywne zawodowo, dbające o siebie i pełne dobrych pomysłów. Szczęście nie jest zarezerwowane dla rozmiaru S.



Więc drogie Dziewczyny i Kobiety, Mężatki i Singielki, Młode i Starsze - wiadomość dnia dla Was: JESTEŚCIE PIĘKNE!!!

*Fragmenty wypowiedzi uczestniczek pobrane ze strony projektu www.bbwprojekt.pl i www.xl-pozytywnie.pl 
 

Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok

 
 
Dodaj link do:www.wykop.plwww.dodajdo.comwww.facebook.com