Reklama #6 wygodnie

obrazek
Reklama # BBW
Czy uważasz że duże kobiety mogą być seksowne?
Reklama #1 WOLNE
Reklama #2 diores
Reklama #3 STYLISTKA

 

 

 

 

Reklama #4 google ad sens k.cz

 

Reklama #9 google ad sense k.cz

 

Kwestia zdrowia, kwestia ciała

 

Gdy schudłam 20kg ludzie nie mogli się nadziwić, że zaczynam wyglądać „coraz lepiej”.  Zazdrościli mi, pytali jak to zrobiłam i czekali na jakiś złoty środek, który miałam im tu i teraz podać. W końcu 20 kilogramów w niecały rok zrobiło na nich wrażenie. Fakt, mogłam ubierać się inaczej, poczułam się troszkę pewniej we własnym ciele ale koszt tej akceptacji był ogromny.  Właściwie akceptacja ciała przyszła po akceptacji życia z moją chorobą, która została wywołana po części przez wcześniejszy, zły tryb życia. Co rozumiem przez zły tryb? Fast foody, napoje gazowane, stres i tabletki hormonalne. Pewnego dnia mój organizm  strasznie się zbuntował i odmówił przyjmowania czegokolwiek w postaci jedzenia. I tak zaczęła się moja przygoda ze szpitalem, badaniami i konsultacjami. A jakie były tego wszystkiego objawy? Otóż zaczęło się od chronicznego zmęczenia, bólów brzucha, zmian nastroju. Nie chciało mi się właściwie nic, mogłam leżeć w łóżku i wszystko było dla mnie ogromnym wysiłkiem. Co tu kryć, stałam się też wredna (wybuchy złości, płaczliwość) a później znowu wracałam do normy. Jak odebrało to otocznie… przecież byłam gruba to i pewnie za dużo jadłam i nie umiałam się dogadać z ludźmi. Zostałam napiętnowana i odtrącona przez swoje ciało. Nikt nie zwrócił uwagi, że praktycznie nie mogłam jeść, że wszystkie przejawy mojego zachowania nie były celowe, że to choroba. Gdy już się dowiedziałam dlaczego mogę być chora przyszedł czas buntu, poczucia niesprawiedliwości i izolacji.  Na szczęście udało mi się wybrnąć z całej sytuacji dzięki przyjaciołom :D.

 

W moim przypadku padło na wątrobę i był to atak potężny bo do tej pory miałam zdiagnozowane chyba z pięć jej schorzeń. Na szczęście jedno, najpoważniejsze udało mi się pokonać.  Teraz żyję sobie z pozostałymi i co najważniejsze udało mi się z tym żyć. Nauczyłam się zamienić minusy mojej choroby na plusy. Nie mogę jeść już tłustego, smażonego jedzenia, żadnych Fast foodów, napojów gazowanych (co nie znaczy, że czasami sobie na nie nie pozwalam), alkohol poszedł również w odstawkę. Zmiana nawyków żywieniowych bardzo poprawiła moje samopoczucie (odciążona wątroba) i mimo że moja waga od jakiegoś czasu stoi w miejscu to i tak jestem z siebie zadowolona. Z racji tego, że nie mogę się zbyt męczyć i stresować, wybrałam lekkie formy aktywności i sportu a stresowe sytuacje szybko przekształcam w te mobilizujące. Nauczyłam się znajdować czas tylko dla siebie, robić to na co mam ochotę. Jednak najważniejsze, że spełniam sukcesywnie swoje marzenia. A ciało? Jest ono moją wskazówką, wyznacza mój rytm życia. Czasami gdy narzucę sobie zbyt wysokie tępo to ono każe mi się zatrzymać. I to jest właśnie plus. Po prostu muszę odpocząć, poleniuchować. Za tydzień czeka mnie kolejna seria badań. Oczywiście jest strach, że coś pójdzie nie tak, ale z pewnością się dostosuje do nowych zaleceń.

 

Także kochani, zachęcam do odciążenia (czasami) swojej wątroby, regularnych badań, uprawiania sportu (ale bez przeciążania) i pozytywnego nastawienia. Przychodzi czas, gdy nadchodzi moment przełomowy, krytyczny i wybieramy, czy zwrócić się w stronę rozpaczy czy radości. Życie…życie jest zbyt piękne i krótkie by znalazło się w nim miejsce na brak samoakceptacji.   Także do przodu i uśmiech na usta.

Pozdrawiam

Lila Róż

 
Dodaj link do:www.wykop.plwww.dodajdo.comwww.facebook.com