Reklama #6 wygodnie

obrazek
Reklama # BBW
Czy uważasz że duże kobiety mogą być seksowne?
Reklama #1 WOLNE
Reklama #2 diores
Reklama #3 STYLISTKA

 

 

 

 

Reklama #4 google ad sens k.cz

 

Reklama #9 google ad sense k.cz

 

KULT DOBREGO WYGLĄDU I OTYŁE JA

 

 

Kult dobrego wyglądu: przeświadczenie, że o wartości człowieka jako takiego stanowi jego wygląd; kreowanie standardów piękności i/lub atrakcyjności; presja stereotypów i generalizacji, wywierana zarówno na tych, którzy przystają do owych standardów, jak i na tych, którzy tego szczęścia nie mają.

A oto: wszystko to marność i pogoń za wiatrem.

1 zauważcie, przyjaciele, ważniejsze, żeby dobrze wyglądać, niż dobrze się czuć.

 

Kto uprawia kult dobrego wyglądu? Jeśli ktoś koncentruje się na tym, jak wygląda i jak jest odbierany przez innych, ponieważ ma nadwagę, możemy go nazwać ofiarą tego kultu. Wielu ludzi, zwłaszcza dotyczy to kobiet, całkowicie akceptuje przyjęte w społeczeństwie standardy urody, a więc także i uważane powszechnie za pożądane rozmiary ciała. Ktoś, kto sądzi, że nie dorównuje standardom, czuje się rozczarowany.

 

Tymczasem jeszcze sto lat temu właśnie pulchne kształty były w modzie. Tłuste jedzenie gwarantowało przemianę chudych w pulchnych i urodziwych. Piękności uwiecznione na płótnach Rubensa dzisiaj uznano by za kobiety otyłe, które powinny natychmiast podjąć poważną kurację odchudzającą. Do tej pory w pewnych kulturach dziewczyna nie może myśleć o zamążpójściu, jeśli nie jest odpowiednio gruba. Na początku naszego stulecia szczupłość była wyróżnikiem ludzi z klas niższych i oznaczała albo niedojadanie z ubóstwa, albo ciężką fizyczną pracę w fabryce czy na roli. Szczupli byli także ci, którzy chorowali na gruźlicę lub mieli inne kłopoty ze zdrowiem.

 

Od tego czasu wiele się zmieniło. Po I wojnie światowej zaczęto masowo produkować modne kobiece ubiory w standardowych rozmiarach, a dzięki upowszechnieniu się fotografii rozliczne zdjęcia z pokazów mody i “światowych" przyjęć rozpowszechniły również w szybkim tempie nowy model standardowej piękności. W latach dwudziestych zewnętrzny wygląd stał się ważniejszy niż charakter; seksualna atrakcyjność zastąpiła duchowość, stała się najważniejszym atrybutem kobiecości.

 

Produkcja odzieży i środków poprawiających wygląd zewnętrzny umasowił również modę. Reklamy narzucały przekonanie, że bez owych środków i modnych ubrań nie da się osiągnąć właściwego wyglądu. Przesłanie było jasne: zasługujesz na zainteresowanie innych i na miłość tylko wtedy, gdy potrafisz dostosować się do wymagań mody i zachować szczupłość.

 

Ostatnio wydawane popularne magazyny kobiece zamieszczają najczęściej reklamy:

 

kosmetyków kolorowych do makijażu,

perfum,

preparatów pojędrniających skórę,

sztucznych rzęs,

żeli pojędrniających biust,

żeli likwidujących cellulitis,

regenerujących kremów na noc,

nawilżających samoopalaczy,

kremów opóźniających starzenie,

szamponów, odżywek, płukanek, farb, pianek, lakierów do włosów,

kremów likwidujących skutki zmęczenia i niewyspania,

modnych ubrań,

bielizny modelującej figurę.

 

I znów przesłanie jest jasne: nie jesteś dość dobra, trzeba ci pomóc, żebyś osiągnęła dobry wygląd. Obok tego znajdują się reklamy produktów zdecydowanie rujnujących dobry wygląd: papierosów i alkoholu. Ale również sprzętu kulturystycznego i sportowych butów. Zdarzyło się nam nawet przeczytać duży artykuł o niebezpieczeństwach płynących z narcyzmu... Jednak reklamy i artykuły w większości pism kobiecych odzwierciedlają silne i wciąż wzrastające zapotrzebowanie na produkty maskujące rzeczywisty wygląd kobiety. Sprzedają się one tak dobrze, ponieważ wiele kobiet nie akceptuje swojego wyglądu.

 

Wszystko to ma uczynić cię bardziej seksowną. Kobietom wpaja się przekonanie, że jeśli staną się seksualnie atrakcyjne, będą pożądane, a w każdym razie - ich ciała będą pożądane. Większość kobiet uważa, że wszystkie partie ich sylwetki mogłyby być szczuplejsze, z wyjątkiem biustu. Większość uważa również, że znacznie przekracza swoją idealną wagę i nie jest dość szczupła, aby naprawdę podobać się mężczyznom. Natomiast większości mężczyzn podobają się niekoniecznie bardzo szczupłe kształty i ich wyobrażenia o idealnej wadze partnerki zdecydowanie przewyższają liczbę kilogramów uznaną za idealną przez panie.

 

Dla wielu mężczyzn atrakcyjnym szczegółem damskiej sylwetki są pośladki i biust. Wygląd tych okrągłości zależy od Wszy, toteż kobiety marzą o tym, aby ich ciało było smukłe, a biust i pośladki pozostały oblane tłuszczykiem. Niestety, nie chudnie się aż tak selektywnie. Zrealizowaniu tych marzeń zawdzięcza swój rozkwit chirurgia kosmetyczna. Amerykańskie Stowarzyszenie Chirurgów Plastyków podało do wiadomości, że w Stanach Zjednoczonych corocznie przeprowadza się 620 000 operacji plastycznych. W ich wyniku modyfikuje się piersi, policzki, podbródki, uszy, powieki, biodra, brzuchy, pośladki i oczywiście rysy twarzy.

 

Można sądzić, że nie ma ludzi zadowolonych z własnego wyglądu. Biali chcieliby mieć ciemniejszą skórę, nawet teraz, kiedy badania dowiodły szkodliwości nadmiernego opalania i ryzyka powstawania raka skóry przy długotrwałej nadmiernej operacji słonecznej. Proste włosy skręca się trwałą ondulacją w loki. Ludzie o czarnej skórze chcieliby ją mieć jaśniejszą. Kędzierzawe włosy prostuje się skomplikowanymi zabiegami fryzjerskimi. Ci z nadwagą marzą o szczupłości. Szczupłe kobiety - o dużych biustach. Jak wykazały badania, 96% Amerykanów chciałoby coś zmienić w swoim wyglądzie.

 

Szczęście nie jest jednak wcale prostą wypadkową wyglądu. Osiągnięcie pożądanych kształtów zupełnie nie gwarantuje spełnienia oczekiwań. Zresztą są i pewne niedogodności łączące się z atrakcyjnym wyglądem". Piękne kobiety bywają zwykle rozpieszczane jako dzieci, a gdy dorosną, ludzie reagują na ich wygląd, a nie na osobowość. Jest wśród naszych pacjentek wiele sfrustrowanych i rozczarowanych piękności, które poddają się psychoterapii, ponieważ mają ogromne trudności w nawiązywaniu i utrzymywaniu bardziej osobistych relacji z innymi; dotyczy to również związków z mężczyznami. Ich partnerzy z kolei często czują się niepewni, ponieważ wyobrażają sobie, że inni mężczyźni myślą tylko o tym, jak im odebrać ich piękne zdobycze. Stają się niewyobrażalnie zaborczy i budują mocno zaburzone związki.

 

Nieatrakcyjni lub otyli ludzie czują zawstydzenie z powodu swojego wyglądu. Prezentujący się nadzwyczaj atrakcyjnie mogą czuć zażenowanie. Przeciętni chcieliby wyglądać lepiej. Doprawdy odnosi się czasem wrażenie, że na nasze zdrowie psychiczne dobrze by wpłynęło to, gdybyśmy wszyscy byli ślepi.

 

Jak sobie radzić z nadwagą w społeczeństwie owładniętym kultem dobrego wyglądu?

 

 

Wiele osób z nadwagą zastanawia się, w jaki sposób z powodzeniem rozwiązać ten problem. Z powodzeniem oznacza tak, aby nie czuć się nieszczęśliwym. I dochodzi do wniosku, że rozwiązanie jest tylko jedno: stać się szczupłym. Tylko że akurat ten cel nie jest dla nich osiągalny. Jak pokazaliśmy w rozdziale drugim, genetyczne dziedzictwo, nawyki żywieniowe kultywowane w rodzinie, kilkakrotnie podejmowane diety mogły doprowadzić do powstania nadmiernej liczby komórek tłuszczowych w organizmie, i osiągnięcie szczupłości przestało być realne.

 

 

Metoda pierwsza: Kultywować rozczarowanie sobą i swoją otyłością i wciąż próbować tracić kilogramy

 

 

Stosując tę metodę, wpadasz w błędne koło: dieta - wyczerpujący program ćwiczeń fizycznych - objadanie się - odzyskiwanie straconych kilogramów, co już omówiliśmy w rozdziale trzecim. Rysunek 3.2 objaśniał, jak pragnienie bycia szczupłym skłania do podjęcia diety i powoduje utratę kontroli nad jakością i ilością spożywanego jedzenia. Na rysunku 4.1 pokazujemy jeszcze inny wymiar tego problemu. Wielu otyłych uważa, że ich poczucie własnej wartości jest obniżone z powodu nadwagi i że z tego samego powodu inni nie mogą się nimi interesować ani ich kochać. Jako ofiary kultu dobrego wyglądu sądzą, że aby być kochanym, należy przed wszystkim schudnąć. Żyją pod straszliwą presją, by do tego doprowadzić.

 

Uważa się, że ludziom otyłym brakuje silnej woli i dlatego nie mogą schudnąć. Naszym zdaniem jest odwrotnie: problem polega na tym, że otyli mają zbyt wiele silnej woli i właśnie dlatego - obsesyjnie opętani pragnieniem osiągnięcia nierealnego celu - szczupłości -zmuszają się do przestrzegania drakońskiej diety lub do ćwiczeń ponad siły, albo do jednego i drugiego.

 

Prędzej czy później ciało musi się zbuntować. Przestajesz jeść i rozpoczynasz dietę. Podejmujesz ją z dużym entuzjazmem. Pierwsze odstępstwo tłumi entuzjazm i budzi wątpliwości. Skoro nie zdołało się przedtem schudnąć raz na zawsze, być może i tym razem zanosi się na klęskę. Myśli o niepowodzeniu karmią się niskim wyobrażeniem o sobie, jakie zwykle ma osoba otyła. Topnieje pewność siebie, a wraz z nią silna wola. Załamanie i powrót do wagi, jaką się miało przed podjęciem diety - pewne.

 

Teraz czas na wzbudzenie w sobie przekonania o własnej beznadziejności i o tym, że zawsze się przegrywa, co jeszcze bardziej obniża samoocenę i co źle wróży następnej próbie. Człowiek czuje się zniechęcony, rozczarowany, wyizolowany i niekochany. Uporawszy się z nienawistnymi uczuciami wobec samego siebie i depresją, osoba z nadwagą czuje się na siłach podjąć następną próbę schudnięcia i cykl zaczyna się od początku.

 

 

Metoda druga: Walczyć ze społecznymi stereotypami

 

 

 

Ostatnio obserwuje się narastającą tendencję do zwalczania w społeczeństwie uprzedzenia wobec otyłych. Wiele kobiet angażuje się w to przedsięwzięcie, a jak podkreśla Susie Orbach, walka z dyskryminacją otyłych jest domeną feministek. Kobiety żyją w zdominowanym przez mężczyzn społeczeństwie i wychowuje się je w przekonaniu, że wygląd ma kolosalne znaczenie w Tyciu. Propagowanie wizerunku nierealnie szczupłej, atrakcyjnej zewnętrznie modelki sprawia, że większość kobiet nie czuje się dobrze w swojej skórze, co daje mężczyznom przewagę zarówno na gruncie społecznym, jak i seksualnym. Szczupłe kobiety z kolei chętnie biorą udział w tej grze, ponieważ zapewnia im ona przewagę nad bardziej korpulentnymi siostrzycami.

 

O ile zgadzamy się z tym punktem powyższej teorii, który podkreśla, że dyskryminowanie kogokolwiek z powodu rozmiarów ciała jest niespraw2edliwe i nie fair, o tyle nie doradzalibyśmy angażowania się w ruchy feministyczne bez uświadomienia sobie, jak wysokie trzeba zapłacić koszty. Motywem wybrania tej właśnie drogi przez osobę z nadwagą mogą być uczucia gniewu, frustracji i złości. Nie jest to właściwy bodziec do działania. Podsycanie w sobie gniewu sprzyja podatności na stres. Bitwy, które trzeba toczyć, często wpędzają w depresję. Ktokolwiek wkracza na tę ścieżkę, może mieć pewność, że będzie potrzebował solidnego wsparcia.

 

Nie zamierzamy tu nikogo odwodzić od udziału w ruchach feministycznych. Doradzamy jedynie wiarę w konstruktywny wpływ przyjaznych uczuć. Uważamy, że stanowią pobudkę znacznie lepszą niż gniew, złość, frustracja i czynią znacznie mniej szkody. Uwagę tę kierujemy zarówno do mężczyzn, jak i kobiet.

 

 

Metoda trzecia: Zaakceptować siebie otyłym

 

 

Wiele osób z nadwagą stwierdza, że nie pozostaje im nic innego, jak nosić dodatkowe kilogramy do końca życia. Mimo diety i ćwiczeń fizycznych nie mogą stracić tyle tłuszczu, ile by sobie życzyli, zatrzymują się na pewnym poziomie wagi i dalsze chudnięcie jest możliwe tylko przy stosowaniu szkodliwej dla zdrowia głodówki. Można być szczęśliwym, nie mając szczupłych kształtów, ale wymaga to zaakceptowania nadwagi. Wielu otyłych nienawidzi swego ciała. Nie znoszą na przykład swoich ud. Zrozumiałe, że nie sprzyja to pełni zdrowia psychicznego. Terapeuci doradzają otyłym osobom zawarcie pokoju ze swoim ciałem czy też z tymi jego partiami, które wzbudzają negatywne odczucia. Można w tym celu na przykład przeprowadzić następujące ćwiczenie: stanąć przed lustrem i spróbować pomyśleć nieco cieplej o swoim ciele. Zamiast myśleć: “Dlaczego te cholerne uda nie chcą chudnąć pomimo diety!", lepiej powiedzieć sobie: “Oto moje uda. Podtrzymują moje ciało".

 

U podstaw takiego stosunku do problemów, które nas nękają, leży stwierdzenie: “Daj mi mądrość, abym zaakceptował to, czego zmienić nie mogę". Należy najpierw pożegnać się z wizerunkiem siebie jako szczupłej osoby, odżałować utratę tego w gruncie rzeczy nigdy nie dającego się spełnić marzenia, a potem spróbować zaakceptować siebie jako człowieka z nadwagą. Albo podejmie się ten trud, alba bezustannie będzie się próbowało zrealizować sen o szczupłości, stosując dietę, której rezultaty zniweczy efekt jo-jo, i skazując siebie na poczucie klęski (pisała o tym obszernie dr Donna Ciliska, próbując pomóc ludziom z nadwagą uporać się z poczuciem krzywdy, które rodzi się w momencie uświadomienia sobie, że nigdy nie będzie się naprawdę szczupłym).

 

Metoda trzecia polega zatem na zaprzyjaźnieniu się ze swoim ciałem i pogodzeniu z faktem, że straci się pewną liczbę kilogramów, ale raczej nigdy już nie będzie się wyglądało naprawdę szczupło.

 

 

 

Metoda czwarta: Przestać fetyszyzować dobry wygląd

 

 

 

Przyznajemy, że nie jest to łatwa droga, ale rokuje największe szanse na sukces i spełnienie. Nie jest łatwa dlatego, że wstępując na nią trzeba zerwać ze stereotypem oceniania ludzi po pozorach. W kulturze opartej na kulcie dobrego wyglądu, wydaje się to prawie niemożliwe. Jest jednak konieczne, jeśli ludzie z nadwagą nie mają żyć boleśnie świadomi aparycji szczęśliwców odpowiadających kanonom współczesnej urody i nie odczuwać przez całe życie dyskomfortu z powodu własnego wyglądu.

 

Uważamy, że aby osoba z nadwagą mogła osiągnąć postawione sobie cele, musi oprzeć się na filozofii, która nada sens jej poczynaniom. Takiej, która daje solidną podstawę przekonaniu, że wartość człowieka mierzy się jego charakterem, a nie wyglądem. Większość światowych religii zawiera taką właśnie filozofię. Judaizm, chrześcijaństwo, buddyzm każą kochać bliźniego swego jak siebie samego. Współczucie jest pojęciem kluczowym. Nasza filozofia życiowa powinna opierać się na założeniu, ie wszelkie nasze zachowania powinny być ukierunkowane na:

 

doskonalenie i rozwijanie samych siebie,

doskonalenie i rozwijanie innych.

 

 

Te dwa cele powinny pozostawać w równowadze. Powinniśmy dzielić nasze siły życiowe tak, by starczyło ich dla nas i byśmy mogli nadwyżkę ofiarować innym.

 

Nie ma miejsca na kult dobrego wyglądu, jeśli kierujemy się w tyciu religią czy filozofią, u których podstaw leżą takie cele. Kierowanie się tym, co pozorne, prowadzi do dyskryminacji, wyklucza wspieranie, rozumienie i zachęcanie siebie i innych, dławi rozwój jednostki. Kult dobrego wyglądu oznacza ostracyzm i odrzucenie; branie i dawanie miłości czy przyjaźni oznaczają zachętę i akceptację.

 

Jeśli nie przekonuje cię w tym miejscu przywołanie religii, skup się na badaniach psychologów nad szczęściem. Analizując postępowanie ludzi szczęśliwych, odkryli, że łączą ich pewne wspólne zachowania i stosunek do życiowych problemów. Co ciekawsze, ludzie zapoznani w czasie sesji psychoterapeutycznych z owymi zachowaniami i filozofią stwierdzali potem, że są znacznie szczęśliwsi. Większość z nas sądzi, że nie można się nauczyć bycia szczęśliwym, ale tak nie jest. Tyle że trzeba zastosować właściwą metodę.

 

Pewne reguły i zachowania wspólne dla ludzi szczęśliwych można ująć następująco:

 

Bądź aktywny, stale zajęty. Unikaj telewizji i innych pasywnych rozrywek. Spędzaj wolny czas, rozwijając siebie i innych.

Spędzaj więcej czasu w towarzystwie ludzi. Uczestniczenie w życiu innych jest bardzo ważne.

Organizuj sobie dobrze czas. Trzymaj się listy wytkniętych celów. Planuj dni z kalendarzem.

Dawaj z siebie wiele w pracy, która coś dla ciebie znaczy. Spróbuj znaleźć pracę, którą możesz cenić ty sam lab która jest uznawana za ważną.

Wyznaczaj sobie realistyczne cele. Obniż poprzeczkę. Nie sposób dostać od życia wszystkiego, czego by się pragnęło. Dotyczy to na przykład szczupłego ciała.

Zrób wiele; aby zyskać bliskie przyjaźnie i przyjazne znajomości. To jeden z ważniejszych czynników warunkujących poczucie szczęścia.

Skupiaj się na tym, co pozytywne. Odbieraj życie jako pełne możliwości i nowych doznań, nawet jeśli część z nich sprawia ból. Unikaj zamartwiania się, gniewu, depresji.

 

Jak łatwo zauważyć, nigdzie tu nie mówi się, że szczęście zależy od wyglądu czy stopnia otyłości. We współczesnym społeczeństwie istnieje taka presja na szczupłość, że otyli skłonni są wierzyć, iż szczęśliwym można być tylko wtedy, jeśli się jest odpowiednio smukłym. Głęboko wierzymy, że ludzie z nadwagą byliby znacznie szczęśliwsi, gdyby spróbowali kierować się przedstawionymi wyżej zasadami ludzi zadowolonych z siebie i zaczęli przestrzegać zawartych w tej książce wskazówek dotyczących odżywiania się i aktywności fizycznej.

 

W rozdziale pierwszym mówiliśmy o nowym podejściu do jedzenia i ćwiczeń. W rozdziale drugim przedstawiliśmy rezultaty badań naukowych nad przyczynami otyłości. Rozdział trzeci poświęciliśmy wyjaśnieniu, jaki jest mechanizm działania zaklętego kręgu rozpoczynania i porzucania diety, przez który otyli wpadają w pułapkę przegranej. Ten rozdział pokazuje, jak kult dobrego wyglądu skłania szczupłych do odrzucenia ludzi z nadwagą i dlaczego ci ostatni nie akceptują siebie. To właśnie kuli dobrego wyglądu warunkuje psychologicznie skazane na niepowodzenie podejmowanie restrykcyjnych diet.

 

 

 

 

Otyłe ja


 

Otyłe ja to pojęcie charakterystyczne dla społeczeństwa kierującego się kultem dobrego wyglądu i uznawanych przez nie wartości. W konsekwencji takiego podejścia ludzie z nadwagą czują się odrzuceni i doświadczają uczucia nienawiści do samych siebie. Co jest dla tego przeciwwagą? Proponujemy borykającym się z tuszą osiągnięcie zdrowego ja. Tabela 4.1 zawiera porównanie tych dwóch osobowości.

 

Aby uciec od swego otyłego ja, osoby z nadwagą powinny przede wszystkim skierować energię na rozwój i utrzymanie wzajemnie rozwijających związków. Uczestniczyć aktywnie w życiu towarzyskim, nie izolować się. Nauczyć się akceptować siebie, niezależnie od tego, jak ogromne wydają się im ich ciała. Przestać myśleć o sobie jako o ludziach przegranych, na podstawie błędni go wniosku, że nie są w stanie kontrolować swojej wagi, ale cieszyć się zdolnością budowania udanych związków. Skupić się na tym, co mogą zrobić teraz, a nie rozpamiętywać dawne klęski i przerwane diety. Zrozumieć, że udane związki rodzą uczucie szczęścia, które dodaje sił i pewności siebie. Przestać uważać się za ofiary, zacząć działać, jak mają w zwyczaju zwycięzcy.Środkiem do osiągnięcia tego wszystkiego może stać się wsparcie innych.

 

Podsumowanie

 

Możesz wyglądać i czuć się lepiej, mieć większą kontrolę nad swoim zachowaniem, jeśli zaczniesz wchodzić w związki z innymi i skoncentrujesz się na zdrowiu, nie na wyglądzie.

Pierwszym krokiem do nawiązania satysfakcjonujących związków z innymi jest akceptacja samego siebie.

 

 

Ćwiczenia pomagające zrozumieć siebie:

 

Opisz, co sądziłaś o swoim wyglądzie jako dziecko, i potem, jako nastolatka. Opisz wszystkie zapamiętane wypadki kiedy poczułaś się towarzysko odrzucona.

 

Większość osób, które mają nadwagę od dzieciństwa, może spisać bolesne wspomnienia na długiej liście. Jeszcze bardziej bolesny jest fakt, że zostało się pozbawionym przyjaźni i miłości z powodu wyglądu, a nie cech charakteru, ponieważ odczuwa się to jako szczególnie niesprawiedliwe.

 

Opisz, co teraz, kiedy jesteś dorosła, sądzisz o swoim wyglądzie.

 

Czy porównujesz się ze szczuplejszymi ludźmi? Czy potrafisz myśleć o sobie jako o interesującym i godnym zainteresowania innych człowieku, znajdującym dość siły w sobie, aby się obyć bez niszczących godność własną porównań?

 

Spróbuj opisać wszystkie negatywne myśli, jakie cię nękały z powodu twojego wyglądu. Opisz, co czułaś, myśląc o swoich udach, biodrach, brzuchu, piersiach, ramionach, twarzy, włosach.

 

Odpowiedz sobie na pytanie, ilu znasz ludzi, których wygląd całkowicie przystaje do obowiązującego w naszej kulturze standardu piękności. Wniosek wydaje się oczywisty. Ludzie byliby szczęśliwsi, gdyby tak nie przejmowali się owym wzorcem urody, a najlepiej gdyby go w ogóle zignorowali.

 

Zrób listę wszystkich przedmiotów i środków, które zgromadziłaś w swoim w domu, aby za ich pomocą osiągnąć bardziej czarujący wygląd.

 

Czy reklamy tych produktów nie niosą mniej lub bardziej zawoalowanej wiadomości, że nie jesteś w pełni doskonała i nie osiągniesz tego, jeśli nie będziesz ich używać? Kupiłaś ten wyrób. Zastanów się, czy nie kupiłaś również tego przesłania?

 

Ile czasu poświęcasz każdego dnia na poprawianie swojego wyglądu?

 

Przeciętna Amerykanka poświęca 45 minut, aby przygotować się na rozpoczęcie dnia.

 

Wymień, co byś chciała zmienić w swoim wyglądzie, gdyby dobra wróżka chciała spełnić twoje życzenia?

 

Którą z gwiazd ekranu chciałabyś przypominać?

 

Co czujesz, myśląc, że najprawdopodobniej nigdy nie będziesz wyglądała lepiej niż teraz?

 

Przeanalizuj odpowiedzi na punkty 6, 7, 8. Czy naprawdę uważasz, że fantazjowanie na temat niemożliwych do osiągnięcia celów jest ci w czymkolwiek pomocne? Czy nie lepiej stawić czoło prawdzie i zaakceptować ją?

 

Pomyśl o swoim życiu: co ci dało więcej szczęścia - świadomość, że dobrze wyglądasz, czy satysfakcjonujące związki z innymi?

Bez miłości nie osiągniesz wewnętrznego spokoju. Jeśli przede wszystkim skoncentrujesz się na wyglądzie zewnętrznym, być może nigdy nie odczujesz miłości.

 

 

Autorka: MartaXL

Autor:Ula L.
 
Dodaj link do:www.wykop.plwww.dodajdo.comwww.facebook.com