Proponuję nazwać “hiperempatyczną" postawę, która charakteryzuje znaczną część ludzi otyłych i bulimików. Na ich stosunek do rzeczywistości składa się zarazem nadmiernie wysoka ocena otaczającego świata i zbyt niskie mniema-nie o sobie. Jak się przekonamy, nie jest to stan, lecz postawa odwracalna, którą dana jednostka przyjmuje w rozlicznych sytuacjach.
Hiperempatia nie ma wyłącznie złych stron: osobnik cechujący się nadmiarem empatii po-siada także bardzo rozwiniętą intuicję, której zawdzięcza zdolność całkowitego zapomnienia o sobie, zlikwidowania dystansu dzielącego go od bliźniego, przekształcania własnej osobowości. Jednocześnie jest utalentowanym obserwatorem, zdolnym do ogarnięcia całokształtu świata i utożsamienia się z nim. Jednostka taka postrzega otoczenie szybciej, wyraźniej i bar-dziej intensywnie niż inni. Stwierdzono, że ludzie obdarzeni takimi cechami wybierają za-wody, w których trzeba zapomnieć o sobie dla dobra innych (medycyna i branże paramedyczne, opieka społeczna), pracę w mediach lub aktorstwo, a także zajęcia wymagające zdolności artystycznych lub lingwistycznych.
Przy tym wszystkim jednak z hiperempatią związane jest zmącone, nieprecyzyjne wyobrażenie własnego ciała. Jego granice są postrzegane niewłaściwie; wymiary, zależnie od chwili, zawyżane lub pomniejszane. Osąd własnej powierzchowności prawie zawsze wypada negatywnie. Owszem, otyłość jest niepożądana, ale odchudzony grubas jest zwykle zawiedziony; nadal nie zadowala go własny wygląd. Porusza się tak samo jak dotąd - ostrożnie i powoli, jakby nie potrafił połączyć w całość zaistniałych zmian. Podobnie szczupła bulimiczka często krytykuje swoje ciało, wyszukuje w nim najmniejsze nawet niedoskonałości, na przykład ślady cellulitis czy sylwetkę wciąż daleką od wymarzonego ideału. Ucieka od swojego wizerunku, unikając luster, aparatów fotograficznych czy kamer; nie chce nigdy oglądać siebie w całości, co najwyżej fragmentarycznie.
Ta negacja ciała idzie w parze z brakiem własnego terytorium. W praktyce przekłada się to na niepewność co do posiadania jakichś rzeczy czy miejsc. Aby akt posiadania stał się prawo-mocny w oczach anorektyczki, musiałaby po-wiedzieć: “Ja jestem sobą, a to jest moje". Idąc dalej, należałoby umieć stwierdzić: “Posiadam to, a tamtego nie posiadam" - pojęcie posiadania bowiem pociąga za sobą rezygnację z obiektów, które do ciebie nie należą. Niezdolność do rezygnacji z nich prowadzi w praktyce do nie-umiejętnego zarządzania budżetem, nadmiernych wydatków na przedmioty często zupełnie bezużyteczne, a nawet do odruchów kleptomanii. Hiperempatyk trwoni, lecz nie posiada, nie integruje się z przedmiotem.
Trudność w odgraniczeniu “siebie" od “nie-siebie" przejawia się również tzw. przeciąganiem struny. Hiperempatyka kusi, aby sprawdzić, jak daleko można dojść w kontaktach z ludźmi, jakie są granice prowokacji, wymuszania czyichś reakcji. Łamanie prawa jest jednym ze sposobów identyfikacji, przyznania sobie realnego bytu. Często dopiero kara będąca efektem wykroczenia wyznacza granice tego co dozwolone i zabronione; zwłaszcza że wtedy właśnie karzący dowiaduje się o istnieniu winnego, a tym samym jakby powołuje go do życia.
Problemy te można odnieść do zaburzonego obrazu ciała, braku zmysłowych wewnętrznych punktów odniesienia. Hiperempatia wyzwala przeżycia tak intensywne, że czas zdaje się toczyć błyskawicznie, a głód, pragnienie, zmęczenie, ból czy naturalne potrzeby ciała prze-stają istnieć. Człowiek w tym stanie zapomina o sobie, angażuje się w to doświadczenie głęboko i bezkrytycznie, rezygnując z możności wycofania się. Brak dystansu do świata pociąga za sobą trudności w obiektywnej ocenie, nazwaniu, kategoryzacji zjawisk, formułowaniu sądów. Hi-perempatyk wyczuwa emocje, pragnienia, opinie innych, ale nie potrafi się zdystansować, zająć wobec nich stanowisko. Podobnie słabo zapamiętuje wydarzenia, co stwarza mu iluzję życia w wiecznej teraźniejszości; pamięć bo-wiem jest w dużym stopniu przypominaniem, rekonstrukcją umysłową, która wymaga dystansu do przeszłości i jej obiektywizacji. Hiperempatyk chciwie i z entuzjazmem pochłania książki i filmy, z których akcji niewiele zostaje mu w głowie.
Hiperempatyk daje więc pierwszeństwo te-mu, co postrzegalne w świecie zewnętrznym. Problem z kryteriami zewnętrznymi polega wszakże na tym, iż są one wzajemnie wymienne. Jeśli potrafimy odróżniać prawdę od fałszu, sprawiedliwe od niesprawiedliwego, dobro od zła, to dzięki odwołaniu się do kryteriów wewnętrznych, uprzednio zdefiniowanych. Jeśli natomiast Piotr mówi: “to jest białe", Jacek: “to jest czarne", a ja nie mam wyrobionego na ten temat zdania, to nie pozostaje mi nic innego, jak wybierać na ślepo między zdaniem Piotra i Jacka. Stąd niewątpliwie pochodzi owo niezdecydowanie, niezdolność do ostatecznego rozwiązania sytuacji, strach przed zaangażowaniem się. A także podatność na sugestie, skłonność do wierzeń i systemów magicznych. Skoro wszystkie opinie mają jednakową wartość, dlaczego nie przyjąć tej, która odpowiada nam najbardziej, wydaje się najbardziej kusząca, ekscytująca?
Można przypuszczać, że osobnik o postawie hiperempatycznej ma trudności z wyraźnym rozróżnieniem faktów doświadczonych i wyobrażonych, między tym, co powstało w jego umyśle, i tym, co odebrał za pośrednictwem zmysłów. I zaiste, z racji jego bierności, wątłego kontaktu z rzeczywistością wyobraźnia ma duże pole do popisu. Hiperempatyk buduje często zamki na lodzie, na przykład rozmyśla, jak to będzie, gdy schudnie. Niektórzy popadają w mitomanię*, wymyślają postaci, które wydają się im nie mniej prawdziwe niż te, z którymi zmuszeni są obcować na co dzień.
Podmiot hiperempatyczny widzi świat zewnętrzny jako jedyne możliwe źródło siły witalnej, ale jednocześnie z tego właśnie powodu jako zagrożenie własnej integralności. Stąd jego stosunek do świata jest pełen sprzeczności. Dostrzega w nim przymus stwarzany przez prawa i regulaminy, układy hierarchiczne, umowy finansowe, rozkład godzin. Przymus obowiązkowych zajęć, zwłaszcza tych, które się powtarzają. Przymus dokonania wyboru - ponieważ każdy wybór jest zarazem rezygnacją, każda decyzja zaś ma w pewnej mierze wydźwięk ostateczny. Odrzucenie praw, regulaminów, autorytetów i hierarchii ma swoje źródło w lęku przed rozpłynięciem się w niebycie. Reakcje dyktowane są przez bierny opór polegający na zużytkowaniu całej energii na bezczynność, zdecydowany sprzeciw wobec zadań uznanych za narzucone z zewnątrz.
Postrzegając siebie jako pustą powłokę hiperempatyk, by odzyskać poczucie istnienia, rozpaczliwie poszukuje innych i gotów jest na wszelkie kompromisy w zamian za akceptację. Lecz jego podatność na opinie innych rodzi z kolei stałą wątpliwość: czy te wrażenia, to uczucie, to pragnienie, które zdaję się odczuwać, są rzeczywiście moje? Gdy zda sobie sprawę, że jego poglądy, odczucia i emocje zmieniają się zależnie od osób, z którymi ma do czynienia, odnosi wrażenie, iż został przez nie owładnięty. Waha się więc pomiędzy koniecznością bycia kochanym i akceptowanym, co daje mu poczucie istnienia, i potrzebą obrony swojego “ja"; jego postępowanie jest swego rodzaju pas de deux, serią pełnych nadziei wypadów do przodu i zalęknionych rejterad. Najbardziej ta względność ocen daje się odczuć w związkach miłosnych, które jeśli już zaistnieją, są szczególnie skomplikowane i nie uporządkowane.
Wychodząc od pojęcia postawy hiperempatycznej, można sporządzić przegląd wielu różnych przypadków patologicznych. Z jednej strony występuje syndrom zawładnięcia. Dla hiperempatyka niemożliwe jest stałe utrzymanie wysokiego poziomu pobudzenia, niezbędnego do zachowania poczucia tożsamości, toteż kiedy słabnie koncentracja na otaczającym świecie, pojawia się uczucie pustki wewnętrznej. Lęk przybiera często postać zatarcia wizerunku ciała, strachu przed śmiercią, poczucia unicestwienia. Jest to okres sprzyjający przekroczeniom diety prowadzącym od zwykłego “chrupania" do bulimii. Jedzenie, dostarczając ciału mocnych wrażeń węchowo-smakowych, mięśniowych, uczucia pełności, pobudza wspomnienia i działa jako środek podtrzymujący poczucie istnienia. Jego intensyfikację prowokują też inne czynności, które wywołując silne emocje, umacniają odbiór własnego ciała i zastępują czasem ekscesy żywieniowe. Są to zwykle zajęcia fizyczne o charakterze narcystycznym, takie jak taniec, jogging, stosunki seksualne, niekiedy zabarwione nimfomanią, nieumiarkowane (“bulimiczne") zakupy, kleptomania, akty przemocy wobec siebie lub innych, narkomania.
Kryzysy objadania się są typowe pod koniec dnia, kiedy aktywność ustaje, a człowiek zostaje sam ze swoją “nicością wewnętrzną". Wiele bulimiczek i osób otyłych oscyluje w ten sposób między okresami hiperempatycznymi a napadami wilczego głodu.
Z drugiej strony mamy do czynienia z syndromem opozycji, czyli “ani-ani": by obronić się przed poczuciem zdominowania, człowiek dotąd zbyt podatny na sugestie ustawia się w opozycji do otoczenia. Poprzednio obojętny na swe podporządkowanie i związane z tym lęki, ujawnia osobowość nastawioną wyłącznie na sprzeciw, bez przerwy walczącą o wyzwolenie się z wszelkich form zamknięcia. Ale jak przeciw-stawiać się bez końca, będąc w istocie nierozdzielnie związanym z tymi, którzy się z tobą nie zgadzają? Rozwiązaniem jest ucieczka w paradoks: zdefiniować się mianem niedefiniowalnego, stać się kimś, kim nie są inni. Każda definicja musi natychmiast zostać zniesiona przez definicję przeciwną. Na przykład w życiu zawodowym człowiek ów przykłada się bardzo do pracy, lecz usilnie stara się o opinię lekko-ducha. Rzecz w tym, by nie być ani stałym, ani niestałym; ani szczęśliwym, ani nieszczęśliwym; ani pracowitym, ani leniwym; ani bogatym, ani biednym; ani wiernym, ani zdradliwym; ani właścicielem, ani lokatorem. Osoba w stanie opozycji - mimo że nie ma łatwego życia - skuteczniej walczy ze swoimi lękami niż w opisanym syndromie zawładnięcia. Taki typ postępowania spotyka się raczej u ludzi otyłych, lecz objadających się mniej gwałtownie niż jednostki podporządkowane.
I wreszcie zamknięcie: co się dzieje, kiedy osoba obawiająca się nade wszystko zdominowania przez świat zewnętrzny dzięki swej silnej woli całkowicie zamyka się przed tym światem? Pożywienie, główny czynnik podporządkowujący ciało, zostaje odsunięte. Miłość innych, ich poglądy, są także sposobami podboju, przeciwko którym należy walczyć. Pojawia się wtedy cierpienie płynące z odczucia wewnętrznej pustki. Anorektyczka rozwiązuje często ten bliski kwadraturze koła dylemat - jak walczyć przeciw poczuciu nicości, nie dając się opanować przez drugiego - zwracając się ku zagadnieniom Bytu albo filozofii transcendentalnej.
Autorka: MartaXL