Reklama #6 wygodnie

obrazek
Reklama # BBW

Czy uważasz że duże kobiety mogą być seksowne?
Reklama #1 WOLNE
Reklama #2 diores
Reklama #3 STYLISTKA

 

 

 

 

Reklama #4 google ad sens k.cz

 

Reklama #9 google ad sense k.cz

 

Joanna Bartel - uwielbiam smacznie zjeść

Joanna Bartel - aktorka i artystka kabaretowa. Największą popularność przyniosła jej rola Andzi w serialu komediowym „Święta wojna”. W filmie „Skazany na bluesa” zagrała Krystynę Riedel, matkę Ryśka Riedla, legendarnego wokalisty zespołu Dżem. W 2005 roku na XIX Ogólnopolskim Festiwalu Filmów Komediowych w Lubomierzu otrzymała nagrodę „Kryształowy Granat” w kategorii „Najśmieszniejsza aktorka”. Obecnie występuje z autorskim programem kabaretowym zatytułowanym „Tok Szok”. Występowała także w spotach reklamowych Telezakupów Mango, zazwyczaj wspólnie z byłym uczestnikiem programu Big Brother, Klaudiuszem Sevkoviciem. Z wykształcenia – malarka (studia na ASP). Współpracowała z Andrzejem Rosiewiczem, wzięła udział w nagraniu jego płyty długogrającej „Dobry interes”.

 

agencja lux art

 

 

Lubi pani gotować, karmić innych?


Bardzo. A najbardziej wtedy, gdy ktoś wpada do mnie znienacka, a w mojej lodówce hula wiatr. Uwielbiam wymyślać wtedy „zupy na gwoździu”. Często się to zdarza, bo pobudowałam sobie dom na wyspie Wolin i do najbliższego sklepu mam cztery kilometry. Ale zawsze trzymam w spiżarce kilka rodzajów makaronu. Kiedy więc zaskoczą mnie goście, gotuję właśnie makaron, jakieś warzywa, dodaję – jeśli mam – mozarellę, zrywam trochę świeżej bazylii i wychodzi z tego pyszna zapiekanka. Do tego dodaję pomidory. Zdarza się, że podaję czarny makaron z małżami. To, jak wygląda potrawa, ma duże znaczenie.
 


A na co zwraca pani największą uwagę? Musi być przede wszystkim zdrowo czy raczej po prostu smacznie?
I jedno, i drugie jest dla mnie ważne. Chcę mieć spokój z cholesterolem, dlatego nie jadam tłusto. Owszem, mam trochę ciała, ale jakoś udaje mi się trzymać poziom cholesterolu pod kontrolą. Jadam sporo owoców, choć raczej tylko te słodkie, jak banany, melony, oraz sezonowe – czereśnie, truskawki. Zimą jem dużo warzyw. Surówka z białej lub kiszonej kapusty z dressingiem – pyszne! Jestem jednak smakoszem, preferuję zróżnicowaną kuchnię. Uwielbiam doprawiać potrawy, bo to wydobywa ich niezwykły smak. Staram się jednak z tym nie przesadzać, więc kiedy np. dodaję czosnek, to rezygnuję z kminku. I jeszcze jedna ważna rzecz: na gazecie nie smakuje tak jak na pięknym talerzu. Odkryłam w Katowicach sklep, gdzie sprzedają śliczną porcelanę za grosze. 



Grzechy podniebienia Joanny Bartel to...
To, że jadam wieczorami. W ciągu dnia mam tyle pracy, że zapominam o głodzie. Ale wieczorem... Kiedy mam czas dla siebie, wtedy sobie dogadzam. Nachodzi mnie ochota np. na tatara albo kawałek boczku wędzonego...

 

 

filmpolski.pl 


 
Słodycze?
Ze słodyczy tylko lody. Pocieszam się, że dzięki temu nie mam osteoporozy, jak wykazały ostatnie badania. Stanowczo wolę potrawy pikantne. Do ulubionych należą ozorki w galarecie, galaretka z kurczaka, tatar i śledzie pod każdą postacią! Wiem, że tuczą wcale nie mniej...



Liczy pani kalorie? Kiedykolwiek się pani odchudzała?
Nie liczę kalorii i nigdy się nie odchudzałam. Jeśli nawet traciłam te parę kilo, to „niechcący”. Mam zbyt słabą wolę, by utrzymać jakąkolwiek dietę. Wolę być gruba i szczęśliwa, niż chuda i przygnębiona. Diety w ogóle uważam za idiotyzm. Moje koleżanki pochudły na dietach po pięć kilo, a dwa miesiące potem przybyło im dziesięć, więc po co się tak mordować? Wiele kobiet ma problem z zaakceptowaniem swoich bujnych kształtów. Pani to nie przeszkadza? Staram się z tym żyć. Najważniejsze, żeby kobieta była zadbana – miała zadbane dłonie, stopy, lśniące włosy, gładką cerę, była dobrze ubrana. Wtedy nie ma znaczenia, czy waży 70 kilo czy, jak ja teraz, 104.
 


Od dziecka była pani taka przy kości?
Ależ ja byłam chudzielcem! I na dodatek uprawiałam pływanie. W  VII klasie przeszłam szkarlatynę. Byłam cieniem człowieka. Chude, krzywe nogi, wory pod oczami – wyglądałam okropnie! Potem na studiach w Akademii Sztuk Pięknych wyglądałam apetycznie: duży biust, konkretne pośladki. Ale chciałam być trendy, a wówczas panowała moda na chudą modelkę Twiggy. Wtedy mój profesor powiedział: ja sobie pani w ogóle nie wyobrażam chudej, z wystającymi kośćmi. Cała pani uroda w tych krągłościach. Ja mu uwierzyłam i przestałam się tym przejmować.
 

oficjalna strona aktorki joannabartel.com

 

Co się stało, że pani tak znacznie przytyła?
To wina Polski! Kiedy osiem lat temu wróciłam tu z Niemiec, ważyłam około 80 kilo. Też niemało, ale tak się jakoś równomiernie rozłożyło po ciele, że nie było tego widać. Zachwyciło mnie polskie jedzenie, to był taki powrót do moich  dawnych ulubionych smaków. W Polsce mamy wspaniałe wędliny, jajka, mięso, pieczywo. Mało w nich chemii, bo jeszcze się na niej tak dobrze nie znamy. I jak tu nie jeść? Przez te osiem lat w Polsce przekroczyłam stówę.



Bujne kształty dodają kobiecie wdzięku?
Nie wiem. Jasne, że wolałabym być szczuplejsza, bo łatwiej dobrać ciuchy i lżej, bo tych kilogramów na sobie nie trzeba nosić. Ale nie myślę o tym. Kiedy oglądam w telewizji panie, które operacyjnie pozbywają się tłuszczu, pukam się w czoło. Będę narażała się na ból i cierpienie po to, by mieć dwa centymetry mniej w talii?! W życiu! Wydaje mi się, że ludzie, którzy mają więcej ciała, są łagodniejsi, życzliwiej nastawieniu do innych. Mało znam złośliwych grubasów. Dlatego nie podzielę losu tych kobiet, które w ramach noworocznych postanowień zamierzają przejść na dietę!

 

Żródło : Superlinia 

 
Dodaj link do:www.wykop.plwww.dodajdo.comwww.facebook.com