
Do napisania tego tekstu skłoniły mnie rozmowy z dziewczynami, którym proponowałam sesję zdjęciową w moim serwisie. Widząc efekt finalny moich działań ( zdjęcia modelek, które prezentuję w serwisie ) dziewczyny zwykle mi odmawiają, twierdząc, że przecież one nie są tak pięknie i po prostu do takich zdjęć się NIE NADAJĄ – to ich ulubione wyrażenie.
Aby wyjaśnić o co chodzi w fotopeutyce, najpierw przytoczę definicję pojęcia FOTOPEUTYKI.
Autorem samego pomysłu jak i nazwy jest Paweł Kula , fotografik, absolwent poznańskiej ASP. W jego założeniu fotografia miała stać się narzędziem pozwalającym czerpać radość z samego uprawiania tej sztuki. Pojęcie ma charakter bardziej ogólny, a moje sesje są jedynie swoistą interpretacją jego pomysłu. Zaczęłam je realizować już jakiś czas temu, na długo przedtem, zanim poznałam pojęcie fotopeutyki. Było to więc niezależne działanie, której przyświecała ta sama idea, choć ja robiłam to wtedy mniej świadomie. Dopiero zagłębiając się w pojęcie, które nazwał Paweł, uświadomiłam sobie, jakie jest główne założenie tego co robię.
Robię zdjęcia dziewczynom, ponieważ chcę, aby poczuły się ze sobą lepiej.
Geneza moich działań fotograficznych sięga daleko w przeszłość, jeszcze do czasów liceum plastycznego. W trzeciej bodajże klasie, jedna z moich koleżanek, zupełnie przeciętna szara myszka, z nieciekawą twarzą i zgarbionymi plecami, została modelką. Kiedy pokazywała swoje zdjęcia w klasie, zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę żadna z okładkowych modelek nie wygląda tak w rzeczywistości. Idąc dalej, w ciągu kolejnych lat obserwowałam źródła powstawania kompleksów u kobiet. Niewiele z nich, oglądając zdjęcia w kolorowych magazynach kobiecych, ma świadomość, że modelka, która jest na zdjęciu to tak naprawdę efekt pracy wielu specjalistów od makijażu, fryzjerstwa, mistrzów obiektywu, a wreszcie grafików komputerowych.
Z grubaskami jest jeszcze gorzej. Nie dość, że w niczym nie przypominają twarzy z okładek, to jeszcze ich figura wystaje daleko poza obecne kanony urody. Zwykle jest tak, że wizerunki magazynowe w stylu Glamour, dobijają przeciętną pluszaczkę, która traci resztki wiary w siebie. Nie dba o siebie, bo ideał jest dla niej po prostu nieosiągalny i nie widzi sensu w tym, aby choć trochę siebie upiększyć.
Zaczęłam bawić się fotografią głównie po to, aby uświadomić wielu szarym myszkom, że mogą wyglądać naprawdę pięknie. I nie ma osób, które się do tego 'nie nadają'. Jedynym problemem jest wyłącznie ochota i niewielka ilość odwagi.
Często jest tak, że gruba dziewczyna boi się iść do fryzjera, boi się zrobić sobie jakiś zdecydowany kolor włosów, czy ubrać ciuch w kolorze innym niż szaro czarny, bo nie chce się wyróżniać. Latami ma tę samą fryzurę i ten sam styl, bo przecież jak zrobi sobie coś innego, to wszyscy będą na nią patrzeć i oceniać .Moje zdjęcia mają na celu uświadomienie im, że czasami zmiany, które nie mieszczą im się w głowie, mogą całkowicie odmienić je na lepsze. Często w trakcie takich sesji dziewczyna przekonuje się, że doskonale wygląda w kolorze pink , że krótsze lub rozprostowane włosy odejmują jej lat, a makijaż wydobywa na światło dzienne te zalety jej twarzy, o których istnieniu nie miała bladego pojęcia. Jedyną rzeczą jaką musi posiadać moja modelka, jest maleńka ilość otwartości na moje pomysły.
Niektórzy zarzucają mi, że moja fotografia kłamie dokładnie tak samo, jak te z okładek. Nie rozumieją oni jednak, że właśnie podstawową ideą fotopeutyki jest pokazanie i uświadomienie dziewczynie, że nie ma ludzi idealnych i każda osoba na zdjęciu może wyglądać lepiej i inaczej. Efekt piękna osiąga się poprzez szereg zabiegów i niewielu jest ludzi, którzy są naturalnie idealni. Przed obiektywem zostaje stworzona korzystna dla wyglądu fotografowanego sytuacja ( światło, makijaż itp. ) , a na zdjęciu nie widnieje ktoś inny, tylko ta sama osoba odpowiednio zaaranżowana. Ta aranżacja właśnie, ma być wskazówką do tego, co robić i jak o siebie dbać, aby wyglądać ładniej. Ma na celu przekonanie grubaski, że makijaż i staranne dobieranie ubrania czy fryzury mają wielki sens. Sens ma także uśmiech i wyprostowane plecy. Wystarczy tylko, tak jak na sesji fotopeutycznej, skupić sie na zaletach podkreślając je i jednocześnie pominąć wady. I nie ma osób, które się do tego nie nadają. Im dziewczyna ma mniejszą świadomość swoich zalet ( a nie spotkałam jeszcze osoby, która takich zalet nie miała ), tym większe pole do popisu ma fotopeutyka.Używając mojego aparatu mam na celu wydobycie na zewnątrz z wnętrza modelki piękna, o którego istnieniu nie miała bladego pojęcia, licząc na to, że także po sesji, w rzeczywistości niefotograficznej, będzie potrafiła sama to piękno z siebie wydobywać. Moje zdjęcia nie mają być artystyczne, mają być przede wszystkim estetyczne.
Na koniec postanowiłam pokazać Wam jeszcze, jak wyglądam na 'porządnym' i 'nieporządnym' zdjęciu, tak dla rozluźnienia atmosfery ;)
ZDJĘCIE
Autorka: MartaXL