Reklama #6 wygodnie

obrazek
Reklama # BBW
Czy uważasz że duże kobiety mogą być seksowne?
Reklama #1 WOLNE
Reklama #2 diores
Reklama #3 STYLISTKA

 

 

 

 

Reklama #4 google ad sens k.cz

 

Reklama #9 google ad sense k.cz

 

Faceci którzy lubią grube kobiety - TEMAT MIESIĄCA

 

Dan Weiss ma 26 lat, około 168 cm wzrostu, waży około 60 kilogramów i posiada zarost w postaci cienkiej okalającej szczękę brody - gdyby nie to ostatnie, można by go pomylić z dwunastolatkiem. W to marcowe, wtorkowe popołudnie spotkamy się dopiero pierwszy raz, mimo tego, że Dan jest wolnym strzelcem zajmującym się tworzeniem muzyki i mailujemy ze sobą w sprawach zawodowych od lat.

 

 

Zainteresowałam się nim po raz pierwszy we wrześniu 2009 roku, gdy napisał recenzję z koncertu Coathangers, żywiołowego damskiego kwartetu z Atlanty, grającego feministycznego rocka. Wówczas w adnotacji, która nie dotyczyła niczego konkretnego, wspomniał, że usunął z recenzji swoje słowa opisujące kobiety w zespole jako „urocze”, ponieważ, jak wspomniał, nie chciał, żeby ktokolwiek pomyślał, że leci na „chude dziewczyny”.

 

 

To, czego nie wiedziałam, powiedział mi częściowo jego profil na Facebooku. Na zdjęciach miał na sobie okulary w czarnych oprawkach i same obcisłe koszulki zespołów oraz niesforne kręcone czarne włosy. Dowiedziałam się też, że grał na gitarze i studiował anglistykę na Uniwersytecie im. Williama Patersona. Były tam też jego zdjęcia, na których pozował raz z piękną młodą dziewczyną, wyglądającą na niemal dwa razy większą od niego, przebraną w Halloween'owy kostium francuskiej pokojówki, a także link do Ask a Guy Who Likes Fat Chicks (Zadaj Pytanie Facetowi Lubiącemu Grubaski), bloga z poradami, którego autor nie przedstawiał się z imienia i nazwiska, a który to blog przeznaczony był, cytując jego autora, “na grube problemy jego czytelników.”

 

 

Wpisy na nim radośnie, pożądliwie i obficie mówiły o podwójnych brzuchach, fałdkach na plecach oraz „dużych soczystych udach”. Kształty kobiecych ciał były tam porównywane do gruszek, jabłek, a nawet do tykwy, a waga tych, o których była mowa, obejmowała zakres od 80 do ponad 200 kilogramów. „Duża Grubiutka Seksowna Kicia”, młoda kobieta, pisząca o sobie, że ma trochę ponad 150 cm wzrostu i waży 120 kilogramów, napisała: „Chcę grubego seksu. Chcę, żeby moje pulchne krągłości były z pożądaniem głaskane, ściskane i pieszczone.”

 

 

Gdy Dan pojawia się osobiście w kawiarni Cafe Orlin w East Village, wyjaśnia, że, tak, owszem, lubi krągłe brzuchy. Lubi też drugie podbródki i piersi wielkości swojej głowy, a w szczególności wiotkie bicepsy. - Grube ramiona są cudowne. Mogę niemalże powiedzieć, że jestem ich fanem - mówi Dan, bynajmniej szeptem. - Nie sądziłem kiedyś, że mogą być tak miękkie. Raz wręcz zasnąłem dziewczynie na ramieniu. To było coś zaskakującego.

 

 

Blog Ask a Guy Who Likes Fat Chicks zaczął się od zachcianki - Dan umieszczał wpisy w trakcie swoich transgranicznych autobusowych podróży do swojej dziewczyny, z którą od dwóch lat tworzy związek na odległość, wspomnianej wcześniej francuskiej pokojówki o mocno podkreślonych oczach, mieszkającej w Toronto. Użycie akurat sformułowania „Grubaski” (ang. „Fat Chicks”) miało być w założeniu przewrotną odpowiedzią na hasło „Grubaskom Wstęp Wzbroniony”, mające swoje źródło w niskich lotów humorze studenckim. Warto dodać, że w internetowym świecie grup na Facebooku oraz for dyskusyjnych dedykowanych BBW - Pięknym Dużym Kobietom (ang. Big Beautiful Women), w których uczestniczy Dan, określenie „gruba” jest preferowane względem „mająca nadwagę”, które to implikuje istnienie jakiejś normy, „puszysta”, które pasuje raczej do ciastka lub maskotki, oraz „masywna”, które kojarzy się raczej z szafą albo innym meblem. Natomiast „Wielbiciel Grubasek” (ang. Fat Admirer) to najczęściej używane określenie heteroseksualnych mężczyzn preferujących grube partnerki - bardziej znany termin „Łowca Tłuścioszków” (ang. „Chubby Chaser”) został skojarzony ze środowiskiem gejów.

 

 

Dan jest zbyt leniwy być uznać siebie za aktywistę, lecz wystarczająco zadziorny, aby być wygadanym słabeuszem „który dostałby łomot od znęcającego się nad nim osiłka ale i tak jechałby po nim dalej”. Jego ego jest na tyle duże, że w całej tej sprawie widzi wyższy cel. „Społeczeństwo jest do bani, a do tego wmawia, że bez „zatwierdzenia” otrzymanego od mężczyzn nie da się obejść. Jeśli próbujesz przekazać, że bycie grubą jest atrakcyjne, co jest prawdą w przypadku wielu takich kobiet, pomaga to znaleźć odpowiednich ludzi, którzy uważają to za atrakcyjne.” Można też zacytować to, co napisał bardziej wprost na swoim profilu na Facebooku, po napisaniu dwóchartykułów mówiących pozytywnie o grubaskach dla damskiego bloga o nazwie The Hairpin (Spinka do Włosów): „Piszę o swoich preferencjach, o tym, że podobają mi się grube kobiety, bo mam nadzieję że inni mężczyźni, którzy podzielają moje preferencje, pokażą, że naprawdę istnieją, przestaną być leszczami i dadzą się znaleźć milionom grubasek zamieszkującym ten kraj.”

 

 

Innymi słowy, Faceci Którzy Lubią Grubaski to nie wymysł. - My naprawdę istniejemy.

 

 

Drogi Facecie Który Lubi Grubaski: Dlaczego lubisz grube dziewczyny? - Z poważaniem, Grubaska

 


Cieszę się, że zadałaś to pytanie. Muszę jednak odpowiedzieć Ci, źe nie wiem. To takie samo „nie wiem”, jak to, które usłyszysz od dorastających chłopców, po tym gdy obudzą się z dziwnym zawilgoceniem po nocy, w trakcie której śnili o, bo ja wiem, na przykład Ashley Tisdale. Należy zadać raczej pytanie, dlaczego tak wielu Wielbicieli Grubasek wypiera się swoich preferencji? Nie masz pojęcie jak wielu jest facetów (i kobiet) takich jak ja, a to, że duża ich część się z tym kryje, powoduje że faktyczna ich liczba jest jeszcze trudniejsza do określenia. Ponad połowa ludności USA, zgodnie z definicją, ma - TAMTARADAM - „nadwagę”. Ktoś w końcu bzyka te wszystkie grubaski.* Chłopaki, bądźcie zatem tak mili, i potwierdźcie, że tak jest.
*W przeciwieństwie do tego, co się powszechnie sądzi, ten ktoś to nie ja. [7 stycznia 2009 r.]

 

 

Kiedyś, dawno temu,gdy młody mężczyzna chciał zobaczyć grubaskę nago, musiał ją najpierw uwieść. Playboy i Penthouse nie miały w zwyczaju publikować rozkładówek prezentujących ciała z rozstępami, a strony z nagimi zdjęciami modelek BBW, takie jak PlumpPrincess.com albo BigCuties.com nie istniały. Dla Dana to nie był jednak problem. - Pierwsze moje wspomnienie z tym związane, to wycinanie z Entertainment Weekly zdjęć Anny Nicole Smith, tych z reklam Guess, i oglądanie jej biustu. Jednak w przeciwieństwie do swoich lubiących grubaski poprzedników, Dan miał dostęp do Internetu. - Szukałem w sieci coraz większych piersi, a szukając coraz większych piersi trafiałem na coraz większe dziewczyny. I wtedy pomyślałem sobie: „hej, one mi się podobają - nie tylko ich piersi, ale one całe!”

 

 

 

Kevin N., doktorant zajmujący się biologią morską na Uniwerystecie Maine, w Orono, zrozumiał to samo pewnego dnia, gdy jechał w szkolnym autobusie. - Ta dziewczyna usiadła obok mnie, a ważyła chyba około 140 kilo. Była przepiękną blondynką - opowiada przez telefon absolwent liceum, które skończył w 2000 roku. Tamtego dnia musieli siedzieć po trzy osoby, choć miejsce było przewidziane dla dwóch. - Ja byłem przy oknie. Ta dziewczyna musiała się mocno do mnie przycisnąć, a trzeci dzieciak siedział na siedzeniu tylko jednym pośladkiem. Więc siedziałem tam sobie z plecakiem na kolanach, ściśnięty - mówi Kevin, zaznaczając, że miał wtedy po raz pierwszy erekcję w miejscu publicznym. - Pomyślałem w tamtej chwili: „hej, to mi się podoba”.

 

 

To przeżycie natychmiast zmieniło wiele w jego życiu. - W liceum zdarzają się te stereotypowe dyskusje w szatni, zaczynające się od „ej, stary, widziałeś tą-tamtą?” - mówi Kevin, który niedawno zaręczył się z 25-latką z Ohio, którą poznał pięć lat temu na czacie dla BBW. - Nie możesz wtedy po prostu powiedzieć, że nie zwróciłeś na nią uwagi, bo inni pomyślą, że jesteś jakąś ciotą.

 

 

Takie właśnie zresztą zdanie mieli wtedy wszyscy o tym fanie drużyny baseballowej Red Sox. Ten chorujący na cukrzycę typu 1 chłopak z Rhode Island, mierzący niecałe 180 cm i ważący 60 kilogamów, grał w baseballa w swoim liceum w Coventry. W tym samym czasie, jego „śliczna” dziewczyna grała w stanowych rozgrywkach softballa. Nosząc rozmiar 16, mierząc 175 cm i ważąc jakieś 90 kilo była w stanie podnosić większe ciężary niż jej chuderlawy wybranek. Rozeszła się plotka, że jest gejem, czego nawet nie chciało mu się dementować. To, że podobała mu się grubaska było wersją wydarzeń tak potencjalnie niedorzeczną dla innych, że martwił się, że prawda mogłaby tylko „pogorszyć sprawy”.

 

 

Wielbiciele Grubasek (określani w skrócie FA, od „Fat Admirer”) przyjęli stopniowo terminologię społeczności queer, używaną do opisywania faz odkrywania samego siebie i swoich preferencji. Mężczyźni, którzy otwarcie poszukują grubych kobiet, preferują je i umawiają się z nimi, są „zdeklarowani”. Mężczyźni, którym podobają się grube kobiety, ale którzy ukrywają to w mniejszym lub większym stopniu przed przyjaciółmi i rodziną są „w ukryciu”. Mężczyźni, którzy twierdzą że lubią zarówno szczupłe jak i grube kobiety nazywani są „birozmiarowcami”, który to termin jest kontrowersyjny i uważany za sztuczny w wielu internetowych kręgach.

 

 

Keith Ferguson, 24-letni FA z Westchester zastanawia się, czy przypadkiem nie byłby kiedyś traktowany lepiej, gdyby był gejem. - W naszych szkołach było dwoje afroamerykańskich dzieciaków i jedna gruba dziewczyna - mówi. - Pierwszą reakcją moich przyjaciół były słowa: „ale z ciebie fetyszystyczny dziwoląg, nie mogę uwierzyć, że mam coś z tobą wspólnego” - mówi Keith.  O swoich preferencjach zwierzył się koledze, który wypaplał to reszcie klasy, podczas pierwszego roku nauki w tamtej szkole. - Stygmatyzacja z tym związana jest niemal taka sama jak ta, która dotyka homoseksualistów - twierdzi Keith. W liceum, zanim obchodziłem 16 urodziny, jako geje ujawniło się dwóch chłopaków. Ludzie wyśmiewali się z nich. „Ale z was geje”, mówili. Koniec końców tych dwóch chłopaków było na obrzeżach kręgu osób akceptowanych w towarzystwie, jednak lubiło ich na tyle dużo osób, że nie miało to większego znaczenia. Natomiast jeśli chodzi o mnie, doświadczyłem faktycznego ostracyzmu - mówi Keith.

 

 

Dotyczy to także jego rodziny. Keith, mający 185 cm wzrostu i ważący około 80 kilogramów, jest palaczem, którego wychowano na jedzeniu „liści i łodyg”. Od lat nie rozmawiał ze swoją matką. - Ona zawsze miała specyficzną mentalność. Żartowała, że jeśli za bardzo utyje, ktoś powinien jej dać po twarzy. Jej ulubiony show w telewizji to The Biggest Loser (program o odchudzaniu, którego nazwę można przetłumaczyć jako „Ten, Kto Schudnął Najwięcej”, ale też jako „Największa Fajtłapa”). Cały czas ekscytowała się tym, jak dużo kilo ktoś zrzucił. Ma obsesję, obsesję na punkcie nie bycia grubą - opowiada. Nie był to jego jedyny problem w rodzinnym w domu, jednak gdy oświadczył mając 12 lat, że podobają mu się grube dziewczyny, przebrała się miarka. - Jej syn miał woleć grube kobiety? Chyba nie wyobrażała sobie większego koszmaru - mówi Keith. Przed swoimi 15 urodzinami wyprowadził się z domu.'

 

 

- Gdy ktoś zaczyna mówić o facetach, którzy lubią grube kobiety, lub dziewczynach, które lubią grubych facetów, pierwszą reakcją jest zawsze wielkie „fuj!” - oznajmia Keith, tuż po tym, gdy z uczuciem pogłaskał brzuch swojej 135-kilogramowej trzydziestokilkuletniej partnerki, pani profesor, siedząc w narożniku baru Puck Fair w Nolita.  - Potem pytają: „jesteś nienormalny, czy coś?” Na koniec natomiast mówią: „Przecież to takie szkodliwe za zdrowia, zabijasz w ten sposób powoli osobę, z którą chcesz być.” A to wszystko można podsumować tak: „Nie chcemy z tobą gadać, spieprzaj” - mówi Keith. Jego wybranka mówi natomiast, że jest jak dotąd jedyną grubą osobą w budynku, w którym pracuje. - Chodzę tam i nigdy nie widzę innych grubych ludzi.

 

 

 

Drogi Facecie Który Lubi Grubaski:
Czy lubisz grubaski dlatego, że są łatwe?
—AAA

 


- Dobre sobie. Spróbuj przekonać taką archetypiczną „łatwą” grubaskę, żeby chciała „to” zrobić przy zapalonym świetle, albo pozwoliła ci popieścić jej brzuch, albo nazwij są „grubaską” nie wzbudzając tym fontann łez i nie powodując jej ucieczki do toalety, gdzie będzie probowała zwrócić tę pyszną kolację, którą jej przygotowałeś. Poświęć tygodnie na przekonywanie jej, że nie robisz sobie jaj, że twój kumpel nie nagrywa tego wszystkiego kamerą, ukryty w szafie, i że nie stanie się kolejną „gwiazdą” na Youtube. Grubaski są równie skomplikowane i frustrujące jak każde inne stworzenie na Ziemi.

 

 

Lawrence ma opinię człowieka czarującego, „niesamowicie inteligentnego” oraz „kawalera” - umawia się na randki, jednak woli zostawić sobie wiele otwartych opcji. Jako że, jak mówi, 99 procent kobiet, które można zobaczyć w magazynach, ani trochę go nie rusza, ten 28-letni mieszkaniec Upper West Side jest wrzucany do kategorii Wielbicieli Grubasek, jednak krzywi się na dźwięk tego określenia, stanowiącego już swego rodzaju identyfikator, brzmiący jednak jakby wymyślono go w jakiejś grupie pomocy wzajemnej. - Wielbiciel Grubasek? Czy tak się określam? Lubię grube babki, i tyle.

 

 

 

Jakby tego nie nazywać, Lawrence zgadza się, że istnienie takiego gatunku faceta można poddawać w wątpliwość. Nie wierzą w to szczególnie szczupłe kobiety. - Siedzisz w biurze z dziewczyną, i ona zrzędzi „och, jestem taka gruba, że nigdy nie znajdą nikogo dla siebie” - mówi. - Ja w takiej chwili mówię, że to nieprawda, że wielu facetów to lubi i że to to nic złego, a wręcz coś pozytywnego. A co robią te kobiety? - Lawrence potrząsa głowa z niedowierzaniem. - Z całą mocą zaprzeczają. Mówią: „Bzdury, nie, to na pewno nie prawda.” A to zdecydowanie prawda - mowi. Na jego twarzy widać zawahanie, nim kontynuuje. - Mógłbym pójść krok dalej i ujawnić się - przyznaje. - Ale nie chcę o tym rozmawiać, gdy jestem w biurze - dodaje.

 

 

Całe szczęście, że jesteśmy w bezpiecznej odległości od dzielnicy Theater District, gdzie Lawrence pracuje przy biurku, zajmując się „umiarkowanie huczącą od plotek” dziedziną sztuk scenicznych i aspiruje do bycia producentem. Jego ambicje zawodowe są jednym z powodów, dla których ten rodowity Kalifornijczyk  poprosił o to, by w tym artykule występować pod pseudonimem. O naturze kolejnego powodu mówi mi, gdy siedzimy w tylnym narożniku pubu Malachy's, niedużego lokalu przy ulicy West 72nd, w którym można się napić. Powodem tym są coraz dłuższe zdradliwe macki ery informacji. - Nie chcę być jednym z tych facetów, którzy rozmawiają o byle czym z reporterem. Nieważne, czy chodzi o grube panienki, sport czy wpychania sobie masła orzechowego w tyłek - mówi. Ale co ma do tego masło orzechowe? - Nie chcę, żeby seksualność stanowiła część moich publicznych akt.

 

 

Lawrence ma gęste, brązowe włosy, brodę rosnącą jak trawa oraz wyszczerzony uśmiech. Mówi z pewnością siebie, popijając whiskey, i gdy przedstawia popularne mity na temat tzw. Wielbicieli Grubasek, mówi o tym jakby wygłaszał przygotowany wcześniej monolog.

 

 

Mit nr 1: Uwielbianie grubych kobiet to fetysz.

 


- Widzisz Janka, tam w rogu? Janek ma swój typ - stwierdza Lawrence, wskazując lekko na nieznajomego w bluzie hokejowej, który pewnie nie ma na imię Janek. - I ja też mam typ. Mój jest po prostu większy. On może sobie lubić chude blondynki z grzywką i długimi nogami. Ja natomiast lubię kobiety o figurze gruszki, brunetki, zielonookie. Mam swój typ i tak się po prostu składa, że ten typ to grubaski - oznajmia. Poza tym, ludzie nie są przecież obiektami fetyszyzmu, tylko ludźmi. - To nie ma nic wspólnego z sytuacją, gdy kogoś podniecają skórzane rzeczy.

 

 

Mit nr 2: Wielbiciele Grubasek poszukują grubych kobiet, ponieważ są łatwym łupem.

 


- Ludziom wydaje się chyba, że jesteśmy jak drapieżniki, które gonią za najsłabszą zebrą w stadzie, tą, która smutnie i żałośnie utyka gdzieś z tyłu i dzięki temu możemy poświęcić jedną trzecią energii, a mimo to dostać to, czego chcemy. Po piersze... - Lawrence waha się. Trwa to krótką chwilę. - Miałem powiedzieć, że to wcale nic nie ułatwia. Cóż, skłamałbym. Ułatwia - mówi. Wyjaśnia, że chodzi o to, że jest mniej konkurencji. - Niestety tak jest, ale to nie powoduje, że bodźce i pociąg seksualny znikają.

 

 

Mit nr 3: Faceci, których pociągają grubaski, odczuwają pociąg do wszystkich grubasek.

 


- Ludzie często łączą duży rozmiar z pięknem - ale bycie grubą nie jest tym, co skutkuje pięknem. Chodzi o to, żeby kobieta była i gruba i piękna jednocześnie - mówi Lawrence. - Wszystkie inne standardowe wyznaczniki atrakcyjności mają zastosowanie. Proporcje, symetria i cała reszta, od tonu głosu do faktury skóry. W tych kwestiach niczym się nie odróżniamy. Jedyną różnicą jest to, że mówimy o innej skali - twierdzi. Janssen McCormick, dwudziestokilkuletni FA z Massachusetts, przedstawia ten problem następująco: - Ludzie przysyłają mi linki do artykułów o ogromnych bezzębnych kobietach aresztowanych za kradzież ze sklepu kurczaków, które upychają pod swoimi cyckami, i pytają mnie: „Hej, to chyba twój typ kobiety, nie?” - mówi Janssen i wzdycha ciężko. - I wtedy muszę wyjaśniać jak dziecku, że nie, nie kręcą ogromne bezzębne panie kradnące kurczaki, wynosząc je pod swoimi cyckami z Wal-Martu.

 

 

Mit nr 4: Seks z 50-kilogramową kobietą jest lepszy niż celibat.

 


Co to, to nie. - Że niby miałbym wyjść na miasto i uprawiać seks z chudzinkami dopóki nie znajdę większej babki, która mi się spodoba? Nic z tego. Lepiej zostać w domu - stwierdza Janssen. Dan na swoim blogu ujął to tak: „Gdyby moje życie seksualne było pozbawione grubiutkich tyłeczków, sądzę, że zacząłbym patrzyć pożądliwie na każdą kobietę wychodzącą z Ashley Stewart.” [Ashley Stewart to sieć sklepów z odzieżą plus-size – przyp. tłum.]

 

 

Mit nr 5: Grubaskę jest łatwo poderwać.

 


Lawrence kiwa przecząco głową. - Grubsza dziewczyna przy barze zazwyczaj reaguje na podryw tak, jakby ktoś chciał się z niej ponaigrywać - mówi. Dzieje się tak po części dlatego, że kobieta z podwójnym podbródkiem w workowatych ciuchach jest przyzwyczajona raczej do bycia ignorowaną, a po części z powodu widma tzw. „hoggingu”, czyli rozrywki studenciaków polegającej na założeniu się z kumplami, kto „zaliczy” grubszą dziewczynę, która to rozrywka powoduje, że cień podejrzenia pada także na każdy niewinny flirt. - Ciężko o zgrabny podryw, gdy starasz się przekonać dziewczynę, że to nie chodzi o żaden żart ani zakład - mówi Lawrence i dodaje, że tylko raz czy dwa razy udało mu się tak poderwać jakąś grubaskę. - Ogólnie rzecz biorąc, sytuacja nie napawa optymizmem - podsumowuje. Pewna ważąca 135 kilo mieszkanka Nowego Jorku przedstawia ten problem ze swojej perspektywy. - Nie da się nie być ostrożnym, bo faceci, którzy zabawiają się w hogging, to rzeczywistość i możliwość bycia upokorzoną zawsze wisi w powietrzu. Co gorsza, to tylko wzmacnia wewnętrzną nienawiść do samej siebie, bo myślisz wtedy, że skoro podobasz się facetowi, to musi być jakimś czubkiem, bo komu innemu może podobać się ktoś, kto jest gruby?

 

 

Mit nr 6: Żartujecie sobie tylko, nie?

 


Nic z tych rzeczy. Lawrence, któremu marzy się czasem 250-kilogramowa małżonka, uważa, że 80 kilogramów to minimum, jakie musi mieć kobieta, żeby go zainteresować, choć to już podpada pod „birozmiaryzm”. - Nie jest to mój ideał, ale w takiej sytuacji warto poznać rodziców takiej dziewczyny. Jeśli ledwo przekroczyła dwudziestkę i waży 80 kilogramów, rzut okiem na jej matkę pozwala zobaczyć, w jakim kierunku powędrują sprawy. Można się całkiem przyjemnie zaskoczyć. Składasz wizytę, poznajesz panią domu i okazuje się, że to kawał kobiety, a wtedy masz powód do radości i podjarania -  genów nie da się oszukać - mówi. Ale zaznacza, że nie może być zapuszczona. - Jeżeli mamuśka chodzi w ciuchach, w których wygląda jak Buka, i odpuściła sobie wszelkie dbanie o swój wygląd, wtedy zapala się lampka ostrzegawcza, bo to raczej nie jest to, o czym się fantazjuje - dodaje.

 

W takim razie gdzie Faceci Lubiący Grubaski mogą je spotkać? W Internecie, ma się rozumieć.

 

 

 

- Zainteresowanie moją osobą w sieci jest o wiele częstsze niż to, którego doświadczam w realu - mówi Jennifer Kronika, 27-letnia, ważąca 180 kilogramów rudowłosa mieszkanka Jacksonville w stanie Floryda. Mężczyźni, których spotkała i z którymi umawiała się na randki nie byli odmieńcami. - To nie są jakieś dziwolągi ani podstarzałe brzuchate zboki masturbujące się przed ekranami swoich komputerów. Przeciwnie, to zupełnie normalni faceci.

 

 

- To społeczność dla ludzi, którzy mają inne zdanie - mówi Lawrance, mając na myśli przyjazne dla Wielbicieli Grubasek fora, takie jak Dimensions lub Curvage, oraz różne mniejsze grupy na Facebooku, promujące akceptację różnych rozmiarów ciała.  - Takie społeczności stały się miejscem spotkań tych, którzy zrzucili jarzmo nienawiści do samych siebie. To logiczne, że ludzie udają się do takich bezpiecznych obszarów, w których każdy został niejako poddany weryfikacji. Można powiedzieć, że sprawdzają, czy czujesz się dobrze sam albo sama ze sobą. Jeśli tak - droga wolna.

 

 

Drogi Facecie Który Lubi Grubaski: Ile ważyła największa/najcięższa kobieta z którą byłeś i czy miałeś problemy z kochaniem się z nią? - Kelly Kyle

 

Ważyła jakieś 230 kilogramów i nie przypominam sobie, żeby były jakiekolwiek problemy. Przyznaję jednak, że zdarzały mi się problemy z kobietami mniejszymi niż ona. [24 czerwca 2010 r.]

 

 

Jeżeli przypadkiem byliście w restauracji Junior’s Cheesecake na Times Squarew ostatni piątek marca, gdzieś w godzinach lunchu między 13:30 a 15:00, i przypadkiem zwróciliście uwagę na 215-kilogramową kobietę w cienkim sweterku, topie odkrywającym plecy oraz spodniach wyglądających na kupione przez Internet, siedzącą nad talerzem z wołowiną, pastrami na chlebie żytnim oraz frytkami (którego to posiłku nie dokończyła, ale wzięła resztę na wynos), waszą pierwszą myślą nie było raczej „o rany, ale faceci muszą na nią lecieć”. Gdybyście później zobaczyli, jak ta dama, siedząc w okularach, nieśmiało fotografuje swój kawałek kruchego sernika z truskawkami żeby „jej przyjaciel Randy poczuł mocne ukłucie zazdrości” albo kokieteryjnie ocenia deser jako „może nie lepszy od seksu, ale nie o wiele gorszy”, nie pomyślelibyście raczej, że jeszcze tamtego wieczora będzie miała okazje porównać empirycznie te dwie przyjemności. A gdybyście, po tym jak zapłaciła czek, zobaczyli jak wychodzi i z urokiem udaje jej się wgramolić to taksówki, którą był luksusowy samochód terenowy, nie założylibyście się raczej o to, że jedzie do hotelu żeby ubrać się ładnie dla mężczyzny, który specjalnie dla niej przyleciał do USA z Europy. - Jakoś nie wydaje mi się, żeby ludzie widzący mnie w restauracji myśleli „o, ta to musi mieć bogate życie towarzyskie”.

 

 

Jednak tak właśnie wygląda historia Charlotte, 32-latki z południa USA, mówiącej o sobie, że „waży dobrze ponad 200 kilo, ale wciąż chodzi”, którą „ciągle ktoś podrywa”. (Poprosiła aby mówić o niej tylko używając jej pseudonimu, z racji tego, że pracuje dla rządu jednego z południowych stanów.) Powodem, dla którego zaplanowała spędzenie w Nowym Jorku trzech nocy, w hotelu Candlewood Suites przy ulicy West 39th, była randka. A precyzyjnie mówiąc - kilka randek, jednak chodzi przede wszystkim o te z czterdziestokilkuletnim prawnikiem zajmującym się imigracją, pochodzącym z Hiszpanii. Jednak ostatnią noc, jak się szczęśliwie okazuje, spędziła z Lawrencem, z którym przepada już od jakiegoś czasu. Jednak to, czego szuka, do długoterminowy związek, a Lawrence uczciwie przyznaje, że nie o to mu chodzi, więc Charlotte stwierdziła, że „po prostu bardzo miło spędzi z nim weekend”.  Zeszłej nocy do niczego nie doszło, ale poprosił ją, żeby zadzwoniła do niego jutro, jeżeli z prawnikiem by nie wyszło.

 

 

Mowa o wspomnianym Hiszpanie. Charlotte się jąka, a niektóre słowa to pogarszają, podobnie jak zmęczenie, więc łatwiej jej powiedzieć „Hiszpan”, niż wymówić prawdziwe imię jej kochanka, mimo że jest dwujęzyczna. Przez pięć zeszłych lat ta dwójka regularnie flirtowała ze sobą poprzez sieć. Wyznał jej miłość, jednak Charlotte jest, co zrozumiałe, ostrożna, jako że nigdy nie spotkali się twarzą w twarz, aż do zeszłej nocy - po tym gdy spotkała się z Lawrencem. Pierwsze spotkanie nie obyło się bez odrobiny niezręczności. - On po prostu był bardzo stremowany - wyjaśnia Charlotte. Wieczór zakończył się w jej pokoju w hotelu, jednak skończyło się na rozmowach. W końcu, gdy była już zmęczona, odprawiła go. - Zaczął iść w kierunku drzwi, a potem odwrócił się, cały zaczerwieniony, i spytał: „Pewnie chcesz żebyśmy zostali tylko przyjaciółmi?” A ja popatrzyłam na niego i zauważyłam, że mu naprawdę zależy. Więc przyciągnęłam go do siebie i pocałowałam - mówi. Dopiero wtedy faktycznie go odprawiła. Tego wieczora wybierają się do MOMA (Charlotte mówi, że jej Hiszpan bardzo lubi sztukę) a potem do klubu jazzowego.

 

 

- W Hiszpanii nie ma zbyt wielu grubych dziewczyn - opowiada Charlotte o swoich doświadczeniach związanych z sześcioma miesiącami, które spędziła na wymianie studenckiej w Hiszpanii w 2006 roku. W tamtych czasach ważyła 190 kilo i uważa, że wydziałowi organizatorzy wyjazdu w jej koledżu dla kobiet, Northeastern, próbowali zniechęcić ją do wyjazdu za granicę z racji tego, że była „za duża”. Zignorowała to i pojechała tam mimo wszystko, choć przyznaje, że życie codzienne w Europie okazało się o wiele trudniejsze niż w USA. Publiczne łazienki były malutkie, sprzedawcy odzieży online, u których kupuje, nie obsługiwali Hiszpanii (a rozmiary Lane Bryant jej nie obejmują), a jej głównym sposobem przemieszczania się było chodzenie. - Zawsze gdy szłam ulicą ludzie gapili się na mnie, jakbym uciekła z cyrku. Tutaj ludzie też się gapią, ale tam ludzie wręcz zatrzymali się i gapili się za mną gdy przechodziłam obok nich.

 

 

 

Pewnego razu w Hiszpanii jakaś staruszka zauważyła Charlotte w miejscu publicznym zatrzymała się nagle i przeżegnała. - Zupełnie jakbym była samym Szatanem - dodaje Charlotte.

 

Przez to że zagranicą przechodziła dziennie cztery mile, schudła o 35 kilo, które odrobiła jednak gdy tylko wróciła do USA. Z nadwyżką. Zwyżki i zniżki wagi, o przebiegu podobnym to trasy kolejki górskiej, sterowały jej życiem od kiedy była małą dziewczynką. Jej rodzice rozwiedli się, gdy była jeszcze „normalną małą zdrową” dwulatką z dołeczkami i loczkami jak Shirley Temple; po rozwodzie ona i jej matka wprowadziły się do jej dziadków, rodziców matki. - Babcia miała zawsze problemy ze swoim ciałem. Ważyła chyba około 100 kilo i zawsze nienawidziła się i próbowała zrzucić na wadze, ale nawet jeśli jej się udawało, waga wracała - opowiada Charlotte, przepraszając za to, że zepchnęła rozmowę na tak poważne tory. - Moja mama pracowała wiele godzin dziennie, więc praktycznie wychowywała mnie babcia. Zaaplikowała mi jakąś dietę, przez którą schudłam tak, że mój pediatra powiedział jej chyba kilka krytycznych słów. Od tamtej pory zaczęła mnie karmić tym, co się u nich jadło, czyli ziemniakami i śmieciowym jedzeniem, i robiła to tak długo, dopóki nie byłam gruba. A wtedy znów nakazywała mi przejście na dietę.

 

 

Charlotte jest przekonana, że diety jo-jo z czasów jej okresu dojrzewania zniszczyły jej metabolizm na amen. Jej pierwszym chłopakiem na dłużej był 21-latek z „małym brzuszkiem piwnym”, którego poznała przez gry online. Jednak po roku chodzenia ze 150-kilogramową dziewczyną, ugiął się pod naciskiem swoich kolegów. - Jego przyjaciele nie mogli znieść myśli, że jeden z ich kumpli umawia się z kimś tak grubym jak ja - mówi Charlotte, nie owijając w bawełnę. - W końcu powiedział mi, że albo schudnę, albo będziemy się musieli rozstać. A ja go kochałam, naprawdę, więc bardzo się starałam. Próbowałam schudnąć. Próbowałam diet. Próbowałam... i po raz kolejny dieta skończyła się dla mnie tak, że przytyłam o 35 kilo w stosunku do tego ile ważyłam, gdy zaczęłam się odchudzać. Innymi słowy, dobiłam do 190 kilogramów. I wtedy ze mną zerwał.

 

 

Charlotte zamknęła tamten rozdział, i to dosyć spektakularnie. Szperając w Internecie za ciuchami z segmentu plus-size, odkryła czaty dla BBW, a w wyniku tego także społeczność Wielbicieli Grubasek, dla których stanowiła obiekt dzikiego pożądania. Miała wtedy 18 lat. W odpowiednim czasie zapoznała się oczywiście bliżej z tą odwróconą rzeczywistością. - Miałam przez pewien czas dość szczególną rep... - zatrzymuje się na chwilę, by jąkanie nie przeszkodziło jej w wypowiedzeniu słowa - ...reputację. Miałam, oj zdecydowanie! Uważano mnie za zdzirę. W całym moim życiu byłam blisko z siedmioma osobami. Nie sądzę, żeby to była jakaś porażająca liczba. Jestem strasznie wybredna, ale nie należę do kobiet, które lubią gierki. Jeśli chcę się przespać z facetem, nie każę mu czekać do trzeciej randki. W końcu jesteśmy dorośli!

 

 

Na ten moment nie jest pewna, czy Hiszpana lubi w „szczególny” sposób, czy też nie. Podczas lunchu dzwonił już trzy razy - na telefonie Charlotte pokazywało się wtedy jego zdjęcie i mężczyzna na nim widoczny zostałby pewnie powszechnie uznany za atrakcyjnego. Jednak jako że zadzwonił o godzinę wcześniej, niż umówił się na to z Charlotte, wyłączyła swoją komórkę. - To, co wkurza mnie najbardziej, to myślenie, że jeśli facet umawia się z grubaską, to znaczy że umawia się niejako poniżej swoich możliwości. Tymczasem w rzeczywistości może być tak, że to na przykład ja jestem powyżej jego możliwości - śmieje się. - Ale tego nikt nie wie, dopóki mnie nie pozna.

 

 

We wspólnocie osób lubiących swoje i cudze bujne kształty wciąż pamiętany jest jeden niesławny odcinek CSI, który opowiadał o historii grubej kobiety uprawiającej seks i będącej wówczas „na górze”, co skończyło się śmiercią jej partnera. - Ta kobieta ważyła jakieś 110, albo w najlepszym razie 130 kilogramów - mówi Charlotte. - Ja ważyłam już nawet 220 kilo, a chciałabym zaznaczyć, że bardzo lubię być „na górze”! Mimo tego, jak dotąd jeszcze nikogo nie zabiłam - uśmiecha się. - To po prostu bardzo interesujące, jak społeczeństwo postrzega seksualność ludzi grubych. Albo mówi się, że jej nie ma, a jeśli już jest, to kończy się śmiercią.

 

 

 

Drogi Facecie Który Lubi Grubaski: Czy to dlatego, że uważasz, że nie dałbyś rady trafić lepiej? - BBB

 

Tak, ale nie w takim znaczeniu, o jakim myślisz.

 

 

- To jest tak, jakby całe ciało było jednym wielkim cyckiem -tak Dan pokrótce wyjaśnia, jak to jest być z grubymi dziewczynami, jakie są w dotyku ich nagie ciała i jakie są ich cechy fizyczne, które pociągały go przez całe życie. Może i brzmi to ordynarnie, ale to najlepszy sposób w jaki może wyjaśnić swój pociąg do grubasek innym heteroseksualnym facetom, dla którzy go nie rozumieją, albo reagują zniesmaczeniem. - Chodzi dokładnie o to samo: Faceci uwielbiają przecież pieścić miękkie piersi i nie mam pojęcia, czemu nie ma to zastosowania wobec całego ciała - dziwi się Dan.

 

 

Bo trzeba przyznać, że w większości umysłów zachodnich mężczyzn, takiego przełożenia nie ma. Nawet autor dwudziestowiecznego hymnu sławiącego duże pupy nie przepada za grubymi dziewczynami. Chodzi o „Baby Got Back” („Ta Mała Ma Tyłek”), klasyczny kawałek hiphopowy Sir Mix-a-Lot'a z 1992 roku, w którym możemy usłyszeć wypowiadane z dumą, prowokujące i drapieżne słowa: Uwielbiam. Duże. Pupy! Niech mnie diabli, jeśli kłamię! Oczywiście w hymnie rapera z Seattle chodzi, technicznie rzecz biorąc, o „wąziutką” talię osadzoną na „konkretnym i soczystym” tyłku, czyli coś w stylu tego, co możemy zobaczyć u różnych naśladowczyń Shakiry oraz w magazynie King [który jest magazynem pokroju Playboy'a, ale kierowanym głównie do Afroamerykanów i fanów hiphopu – przyp. tłum.]. Mimo tego, wielu Wielbicieli Grubasek zaadaptowało go jako swój hymn. Rapowo-metalowy cover tego utworu pojawia się jako salut z piekła rodem, razem z jedną z wersji utworu „Thunder Thighs” („Grube Uda”) Teda Nugenta, na zeszłorocznej przyjaznej BBW kompilacji WHOLE LOTTA LOVE: An All-Star Salute to Fat Chicks (GRUBA DAWKA MIŁOŚCI: Gwiazdy Pozdrawiają Grubaski).

 

 

 

Jednak zgodnie z tym co mówi sam wspomniany raper, którego prawdziwe nazwisko to Anthony Ray, i który sam do chucherek nie należy, chodziło mu o coś zupełnie innego. - Chodziło mi o kształt kręgla. Kształt butelki Coca-Coli - wyjaśnia przez telefon, będąc w Atlancie. - Widziałem dziewczyny, których figura nie odstawała zanadto od mojej, a które uważały, że ten kawałek jest o nich. Musiałem im tłumaczyć, że to nie tak. W tym kawałku nie ma mowy o tym, że babka ma mieć duży tyłek, brzuch, uda, boczki i wszystko inne - mówi. Rozumie jednak, dlaczego niektórzy z tych kolesi, Wielbicieli Grubasek, poszli za daleko z interpretacją. - Ewidentnie ten kawałek lubi więcej białych niż czarnych. Czarni słuchając „Baby Got Back” myślą: „super, ale my dobrze o tym wszystkim wiemy.” Dla nich to oczywiste. Nie przyszłoby im do głowy nagrać o tym kawałka. Natomiast biali kolesie słyszą go i myślą: „no, w końcu!” (Cały wywiad z Sir Mix-a-Lot'em możecie przeczytać pod tym linkiem.)

 

 

Może i tak. Jednak kulturalna stygmatyzacja grubego ciała rozpowszechnia się na całym świecie. I to błyskawicznie. Naukowcy z Uniwersytetu Stanu Arizona poprosili mieszkańców mających średnie BMI wynoszące 25 i pochodzących z 10 miejsc, takich jak Amerykańskie Samoa, Puerto Rico i Meksyk — w których zarówno grube jak i szczupłe ciała były tradycyjnie uważane za atrakcyjne — aby określili jako prawdę lub nieprawdę stwierdzenia takie jak, „Ludzie powinni być dumni z tego, że mają dużo ciała” (stwierdzenie to określono jako nieprawdę we wszystkich krajach poza Tanzanią) oraz „Gruba kobieta to piękna kobieta.” To ostatnie wskazano jako nieprawdę we wszystkich krajach. - Piętnaście lat temu w Amerykańskim Samoa grube ciała nie budziły negatywnych odczuć, a teraz to się zmieniło - mówi Alexandra Brewis, dyrektor wykonawcza Instytutu Ludzkiej Ewolucji oraz Zmian Społecznych Uniwersytetu Stanu Arizona, która nadzorowała badania przeprowadzone w kwietniu 2011. Jako winowajcę postrzega ekspansję amerykańskich mediów oraz implikacje moralne Wojny z Otyłością. - Jest cała masa ludzi, którzy nie wiedzieli, że powinni się wstydzić swoich ciał i dopiero teraz się tego uczą.

 

 

- Bycie grubym to czynnik ryzyka - argumentuje pewien trzydziestokilkuletni lekarz z Nowego Jorki, Afroamerykanin identyfikujący się ze społecznością Wielbicieli Grubasek. - Stanowi też pewne kryterium, ale dosyć mało precyzyjne. Niektórzy ćwiczą codziennie i wciąż są grubi, inni wcale nie ćwiczą i są grubi, jeszcze inni nie ćwiczą ani trochę i są chudzi, i są też tacy, którzy dużo ćwiczą i są chudzi. To kwestie indywidualna. Nie można tu być dogmatycznym. (Typowa wypowiedź, jaką można uzyskać od lekarza jest taka, że niemal wszyscy ludzie mający BMI wyższe niż 30 byliby zdrowsi, gdyby ważyli mniej.)

 

 

- Jest jedna taka statystyka, którą chciałbym znać. Ciekawi mnie, ile osób przeleciało kiedykolwiek kogoś grubego - zastanawia się Dan. - Znam kolesi, którzy stwierdzili kiedyś, że chcieliby zobaczyć jak to jest przespać się z ponad 200-kilogramową kobietą. Musi za tym stać jakaś myśl, że może to być przyjemne, bo równie dobrze mogłoby ich ciekawić jak to jest przespać się z jeżozwierzem, a takich pomysłów nie słyszę. Nie żebym chciał bronić ukrywających się Wielbicieli Grubasek. Jestem po prostu za tym, żeby nie skreślać ich z góry. To może być ponad połowa wszystkich Wielbicieli Grubasek. Tymczasem pozostaje ona w ukryciu i nie robi się nic , żeby coś się w tym temacie zmieniło - mówi. 

 

 

Dan lubi myśleć o stworzeniu swego rodzaju spisu Facetów Lubiących Grubaski. - Jest cała masa dziewczyn, które dołączają do tej społeczności z powodu jednego faceta. Pewnego dnia odkrywają, że mogą być dla kogoś atrakcyjne. I to zmienia ich życie. Dla mnie to wręcz dziwne, że nigdy wcześniej nie przyszło im to do głowy - w tym momencie Dan robi przerwę w swojej wypowiedzi, lecz po chwili kontynuuje: - Właśnie dlatego jestem skłonny dla tej sprawy zaryzykować, jeśli można to tak nazwać, własne życie.

 

 

Źródło: http://www.villagevoice.com

Tłumaczenie dla portalu XL-Pozytywnie  : Plutoniusz 

 

Zapraszamy do dyskusji na naszym forum : Faceci którzy wolą puszyste 

 

 
Dodaj link do:www.wykop.plwww.dodajdo.comwww.facebook.com