
Ewa Bem - jej lekko zachrypnięty głos znają wszyscy. Często nazywana jest pierwszą damą polskiego jazzu. Jej piosenki zachwycają nas od ponad 35 lat. Ma własny, niepowtarzalny styl i rytm. Takie przeboje, jak „Żyj kolorowo” lub „Wyszłam za mąż, zaraz wracam” śpiewała cała Polska. Ewa Bem nagrała kilkanaście płyt. Jej ostatni krążek „Kakadu”, z listopada 2007 r., do którego sama napisała teksty, ma status złotej płyty. Artystka znana jest także poza granicami kraju, objechała z koncertami niemal cały świat.

www.ewabem.pl
Jest nie tylko cenioną wokalistką, ale też ogromnie lubianym człowiekiem. Zjednuje wszystkich życzliwością i ujmującym uśmiechem. Wielka dama jazzu, a jednocześnie ciepła, bezpretensjonalna kobieta. Ona o odchudzaniu wie chyba wszystko. Niestety także o tyciu…
Nie od dziś wiadomo, że Ewa Bem ma problemy z wagą. Raz drastycznie chudnie, potem drastycznie tyje. Jej problemem nie są dwa kilo nadwagi, którymi zamartwiają się tak często nastolatki. Oj, nie! Ewa Bem od zawsze miała kłopoty, dużo większego kalibru… Dlatego, jak sama mówi, odchudza się niemal od zawsze.
W jednym z wywiadów przeprowadzonych przez Mariana Kutniaka (Kurier Plus) Pani Ewa Bem mów:
„Mam straszliwie zły metabolizm, który jest moim podstępnym wrogiem, diabłem, który czyha na moją słabszą chwilę. Natychmiast robi takie rzeczy, na które przestaję mieć wpływ. Ostatnio to jest moje kolejne podejście do zmierzenia się z tym moim metabolizmem, moim ciałem, które note bene jest oprawą dla duszy, która jest ciągle taka sama, jak była. Moja dusza ma nadal nadwagę, i zawsze będzie miała. (…) Bo cały, ogromny Instytut Żywienia i Żywności, oraz wszyscy dietetycy na całym Bożym świecie nie mogą sobie absolutnie z tym poradzić. Pozwalają milionom ludzi, którzy mają nadwagę męczyć, dręczyć się, żyć w straszliwie czarnej otchłani kompleksów i nic na to nie mogą poradzić - człowiek tylko sam może sobie coś na to poradzić.”
Bo życie z nadwagą nieźle jej dało w kość!
Na łamach Super Expressu postanowiła wypowiedzieć się na ten temat, nie unikając ostrych słów i sądów:
„Świat nie znosi puszystych, jest dla nich podły i okrutny. Wybaczy zbójowi, gwałcicielowi, pedałowi, pedofilowi, a grubasowi nie”
"Chudszego" okresu, gdy zasiadała w jury teleturnieju Droga do gwiazd, nie wspomina dobrze:
„ Przez trzy lata żyłam na kilku produktach: jogurt beztłuszczowy, chrupkie pieczywo, jabłka, woda mineralna. Wszystko inne odcięłam. Byłam wyziębiona wewnętrznie, łapy też miałam lodowate – opowiada”
„ Byłam smętna, smutna, bez energii. Mój organizm oszalał, myślał, że tylko jabłka są na świecie. Musiałam zmienić dietę, wprowadzić mięso. Już z pierwszym kawałkiem, jaki zjadłam, wiedziałam, że idę w tycie. (…) Kobieta na diecie więdnie. Muszę mieć impuls, wkurzyć się z tego powodu, że ktoś mi kolejny raz wypomina wagę.”
Podkreśla także, jak ciężkie jest jej życie z powodu wagi. Dokładniej chodzi o ludzi, których spotyka na swojej drodze.
„Spotkałam wiele chamowatych ekspedientek, głupich dziewczyn, które się nie znają na handlu. Prawdziwy sprzedawca nigdy nie powie garbatemu, że nie ma dla niego garnituru, bo jest garbaty”

gwiazdy.pl
"Cały czas towarzyszy nam atmosfera zakazów i nakazów"
W innym z wywiadów dla czasopisma „Farmacjaija” po latach potwierdziła wypowiedziane przez siebie słowa:
„Świat nie lubi odstępstw od narzuconej przez siebie normy. Kocha tych, których sam sobie wykreował, nie znosi ludzi innych. I to innych pod każdym względem - sposobu myślenia, osobowości, wyglądu. Tacy ludzie traktowani są albo z przymrużeniem oka, albo ze złośliwością. Nikt nie dba o osoby puszyste! Cały czas towarzyszy nam atmosfera zakazów i nakazów. Jakby tego było mało, kobiecie puszystej trudno się dobrze ubrać. A przecież nieprawdą jest, że osoba z nadwagą musi się ubierać byle jak! Potrzebna nam jest piękna bielizna, kolorowe suknie, modne, ale i wygodne buty - bo „puszyste" nogi mają specjalne wymagania - i tak dalej. Handlowcy powinni mieć to na uwadze. Bo my nie jesteśmy jakąś tam mniejszością. Odwrotnie - stanowimy większość, przynajmniej polskiego społeczeństwa. A jesteśmy niemile traktowani. To przykre.”
Swoje odchudzanie piosenkarka nazwała "walką duszy z ciałem". Podczas wymyślonej przez siebie diety cały czas ze sobą walczyła. "... aż wreszcie organizm zrozumiał, że to jakaś poważniejsza sprawa i dostosował się do mojej woli. Cała moja dieta była jednym, wielkim oszukiwaniem samej siebie."
Czasopisma plotkarskie donoszą, iż piosenkarka jest znowu na kolejnej diecie. Bez względu na jej rezultaty wierzymy głęboko w to, że ludzie będą zawsze ją kochać za to, kim jest i jak śpiewa, a nie jak wygląda! Portal XL- Pozytywnie życzy cudownej Pani Ewie kolorowego życia, realizacji zamierzonych celów i przede wszystkim tego, aby w końcu odnalazła harmonie między swoją duszą, a ciałem, bez względu na cyfrę którą wskazuje waga.
Na podsumowanie optymistyczny kawałek Ewy Bem " Żyj kolorowo" :)