Życie grubasa w Polsce nadal jest trudne, chociaż widać już powolne zmiany. Zbyt powolne moim zdaniem. Czas komuny był czasem trudnym. Puste półki sklepach, ciągły brak podstawowych produktów w sklepach no i wieczne kolejki. Grubasy jednak były i są nadal ;-) Teraz, kiedy półki sklepów uginają się od słodyczy i milionów niepotrzebnych do życia produktów wabiących nas kolorowymi opakowaniami o wiele łatwiej jest zostać grubasem. Zwłaszcza jeśli się dobrze pamięta czasy komunizmu i tak brakuje nam tej wspaniałej, sklepowej możliwości wyboru. Grubasów u nas przybywa znacznie szybciej niż tolerancji i świadomości, że otyli istnieli, istnieją i istnieć będą w coraz większej liczbie. To tak jak z ewolucją – coś się stało, ale nasz kraj i nasze społeczeństwo jeszcze nie zdążyło się do tego przystosować. Wejście w nowy ustrój otwarło granice i pozwoliło napływać zachodnim trendom. Nie twierdze, że to źle, ale ludzie tak bardzo spragnieni zmian przejmowali nowe nawyki nawet te najbardziej złe i bezsensowne. Wszystko w imię by poczuć się Europejczykiem w pełni tego słowa znaczeniu. Najbardziej dostrzegalnym trendem jest bycie szczupłym, aż do granic zdrowego rozsądku. Nie mowie, że bycie szczupłym to coś złego, ale ta moda powoduje, że każde odstępstwo od przyjętych norm przez tych „normalnych” jest czymś złym. Ludzie w Polsce zachłystują się wolnością, zachłystują się „kolorowymi obrazkami”, które po latach izolacji są wreszcie dostępne dla każdego. Tak bardzo chcą być światowi, że tracą swoją indywidualność i zdolność myślenia. Przyklejanie etykietek grubym jest na porządku dziennym. Gruby równa się : leniwy, głupi, powolny, naiwny, niekonsekwentny, można by tu długo wymieniać. Dlaczego? No bo w Cosmo przecież nie ma miejsca dla grubasa. Zastanawiam się, ile lat jeszcze musi minąć, aby Polacy uświadomili sobie, że mają prawo wyboru. Mogą kupić Cosmopolitan, ale nie muszą. Nikt już im nie nakazuje, aby myśleli tak samo, to samo posiadali i tak samo wyglądali. Grubas w naszym kraju na każdym kroku musi się zmagać z wieloma problemami. Niektóre są błahe, a inne wielkie, ale bez względu na ich wielkość są i nie ma co tego ukrywać.
Najbardziej przerażająca jest dyskryminacja. Ukradkowe spojrzenia, głupie uśmieszki na ulicy. Grubas jedzący w restauracji urasta rangą do wydarzenia o wielkim znaczeniu, bo jak już ktoś jest gruby to jak może jeść- to po pierwsze, a po drugie jak może „normalnym” ludziom obrzydzać ten wspaniały posiłek swoją wielką aparycją? Tak mniej więcej czuje się grubas w restauracji pod gradem oburzonych spojrzeń.
Na każdym kroku musimy walczyć ze stereotypami. Niech no tylko jakiś zadowolony z siebie grubas odważy się pokazać nad Bałtykiem rozebrany do rosołu. Polacy tak kochają sensację! Uwielbiają zwracać uwagę na inność, no bo przecież nie mamy już komuny ! Już nie musimy być tacy sami! Do niedawna szok wzbudzały tatuaże. Nawet te pięknie wykonane, artystyczne dzieła sztuki autorstwa mistrzów najlepszych studiów rzemiosła, świadczyły o naszej przeszłości kryminalnej. Jak ktoś miał czerwone bądź zielone włosy, zwykle kojarzono go z narkotykami Ma się odczucie, że obowiązkiem nieeuropejskiego grubasa jest siedzieć w domu i broń boże nie wychylać nosa za drzwi by nie kłuć w oczy swą innością.
Grubas na zakupach to szok. A wyprawa do sklepów z odzieżą to najczęściej gehenna. Polska rozmiarówka jest do niczego: xl nie jest równe xl, a standard to rozmiary 36-42, przy czym ten ostatni nieczęsto leży na półce. Jest go tak mało, że zostaje prawie natychmiast wykupiony. Nie wiem, kiedy nasze firmy będzie wreszcie stać na wykonanie porządnych badań rynku. Mieszcząc się w rozmiar 46 w jednym sklepie w następnym sklepie już nie mieścimy się w rozmiar 50, o ile w ogóle taki na półce znajdziemy. Jeśli już się znajdzie dany rozmiar to przeważnie krój i wygląd danego ciucha jest fatalny. Przeważają ubiory na 50 letnie, stateczne starsze kobiety – bo takim w ostateczności jeszcze wypada mieć nadwagę. Wybór nadal jest zbyt mały, najbardziej odczuwają to osoby z prowincji, które maja mały dostęp do dużych aglomeracji. A i w dużych miastach na palcach jednej ręki można wyliczyć sklepy, oferujące odzież dla grubasów, którzy nie przekroczyli 40stki. W większości są to ciuchy firm zagranicznych, bo Polakom nadal wydaje się, że grubasów u nas nie ma. I faktycznie, jest ich o wiele mniej, niż na przykład w USA. Aż boję się napisać, że produkcja odzieży w dużych rozmiarach może się po prostu w Polsce nie opłacać. Dlatego lepiej jest sprowadzać je od firm zachodnich, które produkują taką odzież na szeroką skalę. W tej chwili do głowy przychodzą mi dwie polskie firmy, specjalizujące się w szyciu odzieży dla grubasów. Ta tendencja powoli się zmienia, ale fakt jest nadal taki sam, że aby dobrze wyglądać w naszym kraju trzeba się naprawdę mocno nabiegać lub wydać bajońskie sumy na głupią bluzkę, bo wiadomo, koszt transportu znacznie podnosi cenę towaru. Biada grubasowi, który nie zarabia najlepiej – co w naszym kraju jest dość powszechnym zjawiskiem. Polskie grubasy, są mistrzami w kombinowaniu. Ci, którzy mogą sobie na to pozwolić, jeżdżą na zagraniczne pielgrzymki w poszukiwaniu ciuchów. Jeśli ktoś ma zmysł artystyczny, może kupić sobie materiał i udać się do krawcowej. Wiele grubych kobiet z Polski z powodzeniem mogłoby podjąć pracę jako projektantki mody, bez względu na to, czy z wykształcenia są ekonomistkami czy też nauczycielkami.
Do nieprzyjemnych rzeczy można też zaliczyć dosyć często wizyty u lekarzy. Nie chce przez to powiedzieć, że wszyscy lekarze są niemili czy źli, ale duża cześć, albo próbuje nas odchudzać na siłę, to jeszcze pól biedy. Najgorsi są jednak lekarze, którzy zamiast nas leczyć na samym wstępie nas obrażają i poniżają używając często dość chamskich określeń. Służbie zdrowia brakuje pieniędzy na wszystko, więc jeśli pacjentem jest grubas, najtaniej jest polecić mu, aby jadł mniej, albo w ogóle przestał jeść. Nikogo nie interesują przyczyny jego zaburzeń w odżywianiu. Znów na palcach jednej ręki można wyliczyć ośrodki specjalizujące się w leczeniu uzależniania od jedzenia. Grupy wsparcia? Terapia grupowa? To nie u nas. Grubas jest gruby dlatego, że za dużo je. A dlaczego za dużo je? Bo jest fajtłapą, który nie potrafi kontrolować swoich zachowań, bo jest żarłokiem i leniem. Takie zdanie, na temat otyłych ma większość lekarzy w Polsce.
W kraju gdzie atrakcyjny wygląd jest wykładnią dobrego statutu i Europejskości trudno żyć ludziom grubym. Czterdzieści lat izolacji skutecznie oduczyło nas przyjmować inność i różnorodność. Pamiętam czasy, kiedy Czarny wzbudzał na ulicy sensację porównywalną z wylądowaniem UFO. Z każdej gazety straszą trupio chude dziewczyny i ich wymuskani do granic możliwości faceci. Aż kłuje w oczy przesył informacji „Chcesz być szczęśliwa/wy musisz być chudy bo inaczej świat cię nie zaakceptuje”. I wszyscy przyjmują to za jedynie słuszny wizerunek, bo przecież przyszedł do nas z zachodu. My nie chcemy być już krajem zza muru! Jedno jedyne czasopismo wydawane w myślą o puszystych aż pęka w szwach od diet i recept na skuteczne zrzucenie znienawidzonych kilogramów. Nikt nie mówi o akceptacji. Sporadycznie w gazetach pojawiają się artykuły jakichś psychologów, którzy wykazują jeszcze chęć racjonalnego myślenia. Sami tez pozwalamy by traktowano na źle. Często zaniedbujemy się, bo wychodzimy z założenia, że przecież i tak będą źle o nas mówić, więc po co mamy się dobrze ubrać czy zadbać o fryzurę, nasze ciało itp. Tym sposobem sami dajemy oręż do rąk szczupłym. Sama idąc ulica i widząc zaniedbaną grubaskę czy grubasa mam ochotę podejść i powiedzieć „Jak ty wyglądasz?!”. To nie znaczy, że mamy być ciągle wymuskani jak spod igły, ale dbanie o siebie, a niechlujstwo to dwie rożne rzeczy.
Inna kwestia, która jest bardzo trudna dla grubasa to związki i tu też wynikają problemy. W kraju gdzie lansuje się szczupłość osoby, które lubią rubensowskie kształty narażają na śmieszność w oczach innych. Znów dochodzi tutaj do głosu sławny brak tolerancji tak charakterystyczny dla postkomunistycznego społeczeństwa. Jeśli już jakaś osoba zwiąże się z grubasem zaraz pojawiają się kwestie w stylu, że może to wynika z interesowności, z braku powodzenia u płci przeciwnej, z litości… Większość wielbicieli rubensowskich kształtów oddaje się w ukryciu marzeniom i fantazjom. Nie tylko grubas jest dziwolągiem, dziwolągiem jest też każdy, kto wypiera się Europejskości i lubi tłuszcz. Pary, w których jedna strona jest gruba muszą udowadniać swoja miłość na każdym kroku, a to może powodować, że w końcu ma się dość i związek się rozpada. Zamiłowanie do grubasów wzbudza szereg podejrzeń i jest powodem licznych insynuacji. Nieprzychylność osobom grubym towarzyszy wielu dziedzinom życia, oceniani pochopnie i powierzchownie cierpimy. Moim zadaniem nie jest przez ten tekst zmusić aby wszyscy nas pokochali, ale by nas szanowano. Ponieważ największą słabością ludzi małego rozumu jest ocenianie książki po okładce, a zabójstwem dla natury ludzkiej jest nietolerancja i owczy pęd. Polacy chcą być Europejczykami za wszelką cenę.
Mati & MartaXL
Jeśli chcesz skomentować ten artykuł kliknij tu.